Witam Cię w 71 odcinku podcastu WIĘCEJ NIŻ FOTOGRAFIA.

 

Od sześciu lat biegam z aparatem w plenerze, robiąc zdjęcia małym i większym Modelkom oraz Modelom.

Przez ten czas przetestowałam dwa rozwiązania związane z trzymaniem aparatu”.

Jednym z nich był standardowo pasek, który dostajemy wraz z zakupionym aparatem, jak również z biegiem czasu szelki,

które wniosły dużo dobrego w moją pracę, a w pewnym momencie stały się jedynym słusznym rozwiązaniem.

W dzisiejszym odcinku opowiem Ci, jaka była moja droga od paska do szelek, co mnie do tego skłoniło, jakie błędy popełniłam i przed czym Cię przestrzegam.

Ja popełniałam jednej bardzo wielki błąd, którego skutki odczuwam do dnia dzisiejszego, więc nie popełniaj moich błędów i posłuchaj tego odcinka, w którym mówię dokładnie, o co chodzi.

 

 

 

O CZYM POSŁUCHASZ W TYM ODCINKU:

  • dlaczego zdecydowałam się na zmianę paska na szelki,
  • czy szelki są rozwiązaniem tylko dla fotografek i fotografów ślubnych, czy nie koniecznie,
  • na co zwrócić uwagę podczas kupowanie szelek,
  • dlaczego watro zainwestować w szelki lepszej jakości,
  • czy ja zamierzam wracać do paska,
  • czy szelki nadają się dla osób, które używają tylko jednego aparatu na sesji, czy to jest wygodne rozwiązanie.

 

Ściskam bardzo mocno, do usłyszenia za tydzień!

Basiolandia 🌸

 

JEŚLI CHCESZ MNIE ODWIEDZIĆ TO ZAPRASZAM CIĘ DO MOICH MIEJSC W SIECI

✔  FACEBOOK: BASIOLANDIA.FB

✔  INSTAGRAM: BASIOLANDIA.IG

✔  STRONA WWW: BASIOLANDIA.STRONA

✔  YOUTUBE: BASIOLANDIA.YOUTUBE

ZAPRASZAM CIĘ DO MOJEJ GRUPY NA FB: BASIOLANDIA.GRUPAFB.  Będziemy tam rozmawiać o tematach poruszanych w podcastach i nie tylko.

GDZIE MOŻESZ SŁUCHAĆ MOJEGO PODCASTU

🎤 na moim kanale YouTube :BASIOLANDIA.YOUTUBE

🎤 katalog w iTunes: BASIOLANDIA.ITUNES

🎤 spotify: BASIOLANDIA.SPOTIFY

🎤 wyszukanie frazy „WIECEJ NIŻ FOTOGRAFIA” w Twojej aplikacji do podcastów na smartfonie

 

TRANSKRYPCJA ODCINKA:

Witam Cię bardzo serdecznie w kolejnym odcinku podcastu Więcej Niż Fotografia.

Mam nadzieję, że zaczynasz nowy tydzień z uśmiechem, radością i pozytywnym nastawieniem. W dzisiejszym odcinku postanowiłam zrobić rozprawę i podać ci argumenty, czy lepiej jest używać szelek, czy paska do aparatu. Chodzi o to, w jaki sposób lepiej jest trzymać aparat podczas sesji zdjęciowej.

Zajmuję się fotografią od 6 lat, więc sporo czasu spędziłam z aparatem w dłoni. Przez te lata przetestowałam dwa rozwiązania.

Pierwsze – zwykły pasek, który przypinamy do aparatu, a drugi to szelki, które zakładamy na ramiona i mocujemy aparat. Podczas mojej pracy, popełniłam bardzo duży błąd, którego skutki odczuwam do dziś i na podstawie tej głupoty, którą zrobiłam, podzielę się z tobą moimi wnioskami. To będzie wynik moich 6-letnich obserwacji i testowania. Jeżeli chcesz wiedzieć, co wg mnie lepiej wybrać, to weź filiżankę ulubionej herbaty i zapraszam cię do słuchania.

Musimy się cofnąć 6 lat kiedy zaczynałam. A więc kupiłam aparat, do którego był dołączony pasek z napisem CANON i od razu przypięłam go do aparatu.

Czułam się jak królowa i nosiłam go tak dumnie, jakby to był co najmniej medal olimpijski. Taki napis CANON, który dumnie nosiłam z podniesioną głową, to było coś. Taka fascynacja, jak to bywa na samym początku. To dodaje kilka punktów do poczucia własnej wartości. Oczywiście, mówię to z przymrużeniem oka, ale każda z nas wie, że takie uczucie nam towarzyszy. Później emocje trochę opadły i w związku z moim umiłowaniem do pięknych rzeczy, postanowiłam sprawić sobie przepiękny, w kwiecisty wzór, spersonalizowany i uszyty specjalnie dla mnie pasek.

Myślałam, że jak wymienię, oryginalny czarny pasek, na ten wymarzony to świat się zmieni.

Znalazłam osobę, która taki najpiękniejszy pasek mi uszyła i przypięłam go do aparatu. Byłam królową wioski. Pasek był cudowny i pasował mi do stylizacji itd. Plan był idealny i wszystko miało się udać, gdyby nie to, że zrobiłam bardzo głupią rzecz, a właściwie ROBIŁAM, bo to się zdarzało wielokrotnie.

Zanim o tym opowiem, to dla osób, które słuchają mnie pierwszy raz, powiem, że ja jestem fotografką plenerową i 95% czasu pracy spędzam na dworze, fotografując głównie dzieci.

Jak wiadomo, do dzieci dużo się biega. Dodatkowo pracuję obiektywem 135 mm, więc odległość od dziecka jest spora. Często biegam, kucam, padam, powstaje – po prostu niezły poligon. Przekładało się to na to, że gdy nachylałam się do dziecka, aparat mi „dyndał” i musiałam przytrzymywać go ręką, aby nie uderzył dziecka w głowę. W związku z tym miałam funkcyjną tylko jedną rękę. Ja oczywiście chciałam sobie z tym poradzić. Wymyśliłam, że nie będę nosić paska na szyi, tak jak jest napisane w instrukcji używania, tylko owinę go sobie wokoło ręki i gdy będę biegła lub nachylała się do dziecka, to aparat nie będzie mi „dyndał. No plan idealny.

Nie przewidziałam jednej rzeczy. Mianowicie tego, że aparat + body trochę waży.

Pasek zawiązałam na prawym nadgarstku i podczas podnoszenia, machania itd. obciążałam tylko jedną rękę. Po roku, półtorej, zauważyłam, że po sesji ręka zaczyna mnie boleć. Specjalnie się tym nie przejmowałam i dalej zawijałam pasek na nadgarstku. Z sesji na sesje było coraz gorzej, ale dalej nie zwracałam na to uwagi, aż do momentu, gdy nie mogłam tą ręką ruszyć. Przez to głupie użytkowanie paska, doprowadziłam do sytuacji, gdy nie mogłam tą prawą ręką utrzymać szklanki z wodą. To było już niefajne. Żeby było jasne, to nie był jedyny powód tej kontuzji. Nałożyło się na to także, złe trzymanie ręki podczas pracy przy komputerze, a także to, że wykonywałam inną pracę, obciążającą tę rękę. Aparat tylko dołożył.

Nie pamiętam dokładnie, gdzie, skąd i jak, ale trafiłam na informację o szelkach.

Kojarzyły mi się jednoznacznie z fotografami ślubnymi. Zazwyczaj mają oni 2 body i wyglądają jak tacy kowboje, i strzelają raz z lewej, raz z prawej. Nie śmieję się z nikogo i rozumiem, że to jest pomocne, szczególnie w kościele, gdzie nie ma czasu na wymianę obiektywu. Trzeba być zawsze gotowym. Ja też rzadko, ale korzystam z 2 aparatów i rozumiem, że jest to ułatwienie. Niemniej szelki kojarzyły mi się z weselami. Pomyślałam, że jak ktoś ma dwa aparaty to może takie szelki są ok, ale dla mnie, gdy mam jedno małe body… czy nie będą mi zjeżdżały w jedną stronę?

Usłyszałam o tych szelkach, trochę sobie pooglądałam i pomyślałam, że to chyba nie dla mnie.

Decyzja została jednak podjęta przez sytuację. W długiej i żmudnej diagnostyce mojej ręki, która w sumie jeszcze się nie skończyła, trafiłam na świetnego lekarza ortopedę kończyny górnej. On mi bardzo dokładnie powiedział co mogę robić, aby stan mojego nadgarstka był stabilny, a czego absolutnie nie. Po rozmowach z lekarzem, kiedy okazało się, że nie mogę podnosić aparatu prawą ręką i jej obciążać przez dłuższy czas, aż do pełnego zregenerowania, wszyło na to, że szelki są jednym słusznym rozwiązaniem. Przegadałam ten temat z ortopedą i powiedziałam mu jak korzystałam z aparatu, o tej głupocie, jak owijałam pasek wokół ręki. Usłyszałam wtedy, że to najkrótsza droga, aby sobie rękę zjechać. Wiedziałam, że prawa ręka u mnie odpada, a do paska nie wrócę, bo jest niewygodny. Dodatkowo, przez zawieszanie paska z obciążeniem na szyi, zaczęłam czuć kark. Po konsultacjach z lekarzem kupiłam szelki. To było prawie 5 lat temu i od tej pory, nie rozstaję się z szelkami.

Jedyna sytuacja, kiedy do aparatu podpinam pasek jest wtedy, gdy wyjeżdżam gdzieś z Michasiem i muszę zmniejszyć ciężar.

Szelki ważą więcej niż pasek. Na wyjeździe na wakacjach działa się zupełnie inaczej, a poza tym nie wyobrażam sobie siebie na wakacjach z założonymi szelkami. To byłaby przesada. Inaczej jest w pracy w plenerze. Tak jak mówiłam, od kiedy odpięłam pasek i podpięłam szelki, stałam się z nimi nierozłączna.

Żeby wszystko poukładać, bo bardzo lubię jasność, zestawiłam wady i zalety rozwiązania, związanego z przepięciem aparatu z paska na szelki.

Zacznijmy od zalet korzystania z szelek:

1. Mam obie ręce wolne. Aparat jest zapięty na szelkach przy moim lewym boku.

Z moją ręką jest już lepiej, ale przyzwyczaiłam się do podnoszenia aparatu lewą ręką, a prawa ręka służy do naciskania spustu migawki. Jak biegnę do mojego dzieciątka, czy do starszych modeli, to aparat mam przy boku. Mam wolne ręce i mogę wszystko pięknie poprawić. Oczywiście gdy aparat mam przy boku, muszę na niego uważać, żeby jak robię „padnij”, nie uderzyć nim o ziemię. Ale najważniejsze jest to, że nie uderzę modelki/modela moim aparatem, co mogło się zdarzyć gdy miałam go na szyi.

2. Mam odciążoną prawą rękę.

Myślę, że bez tej zmiany, nie mogłabym funkcjonować jako fotografka. Mam przypięty aparat po lewej stronie, podnoszę go lewą, a spust migawki naciskam prawą ręką. To się sprawdza, bo ciężar rozkłada się inaczej i nie nadwyrężam prawej ręki.

3. Nie boli mnie kark.

Podczas dłuższej sesji, gdy miałam przewieszony pasek na szyi, ciężar ciągnął mnie do przodu. Szelki dobrze rozkładają ciężar na ramiona, zwłaszcza jeśli mamy 2 body. Później opowiem, co robię jak dociążyć jedną stronę, gdy mamy tylko 1 body.

4. Mam możliwość zabrania 2 body.

Robię to rzadko, ale czasami, gdy jest plener, gdzie chcę zrobić szersze i węższe kadry, to się przydaje. Ja działam tylko na stałkach, więc czasem biegam tam i z powrotem, stosując „zoom nożny”. Czyli podbiegnij – oddal się. Gdy nie mam miejsca na odejście, aby zrobić szerszy kadr, to ciach!, mam 2 body, jedno z 85 czy 50, a drugie z 135 i wszystko sprawniej idzie. Nie wyobrażam sobie zawieszania 2 aparatów na szyi. To byłoby niebezpieczne. Takie rozwiązanie, kompletnie nie wchodzi w grę.

5. Zakup porządnych, skórzanych szelek to zakup na lata.

Moje szelki mają 5 lat i posiadają tylko normalne ślady użytkowania. Mają drobne ryski i są trochę obtarte, ale ja o nie dbam i nie leżą gdziekolwiek. Staram się też ich nie moczyć i gdy tylko zaczyna padać ubieram je na bluzę, a na to zakładam kurtkę. Dzięki temu nie mokną, a dodatkowo chronię aparat. Ponadto szelki skórzane się wyrabiają i z czasem, stają się wygodniejsze. Na początku, kupiłam cieńsze szelki o nazwie Version Slim – dla kobiet. Korzystałam z nich przez 4 lata i dalej mogę z nich korzystać. Są wspaniałe. Jednak po 4 latach, przypomniało mi się, że kupiłam też szersze szelki (męskie) dla mojego Michasia. Paski są o ok. 1 cm szersze. Założyłam je na jedną sesję i okazało się, że ciężar lepiej się rozkłada i są jeszcze wygodniejsze. Teraz szelek używam zamiennie, ale wolę te szersze.

To są zalety, których pasek nie ma, ale przejdźmy do wad, bo takie też są.

1. Koszt. Szelki to koszt około kilkuset złotych.

Moje kosztowały ok. 500-600 zł. Jednak w perspektywie tego, że używam ich kilka lat, to myślę, że zarobiły na siebie kilkanaście lub kilkaset razy. To dobra inwestycja, ale na początku trzeba wyłożyć sporą kwotę. Jestem jednak zwolennikiem wybierania jakości, bo jeśli raz za coś zapłacę to posłuży mi długie lata. Lepiej więcej w dobre, niż mniej w nie wiadomo co.

2. Musisz pamiętać, żeby zabrać szelki ze sobą.

Pasek jest na stałe przypięty do aparatu, więc nie musisz się martwić, aby go wziąć. Szelki są elementem dopinanym, a raczej wkręcanym, na dole w aparacie, gdzie mamy miejsce do wkręcenia stopki od statywu. Ja szelki ubieram dopiero na sesji i dopiero podpinam aparat. Musisz pamiętać, aby za każdym razem, wrzucić szelki do plecaka. To może mała wada, ale trzeba o tym powiedzieć.

3. Naturalna skóra może brudzić.

Nie zauważyłam jakichś odbarwień od paska podczas deszczu, bo staram się go nie moczyć. Jednak miałam taką sesję dla ponad 20 osób, gdzie dużo biegałam, było bardzo ciepło więc się spociłam, a na dodatek ubrałam białą bluzkę i zobaczyłam, że na ramionach i w okolicach pachy miałam odbarwienia. W domu zasypałam to jakąś sodą i wszystko się ładnie sprało, ale w sytuacji gdy jest wysoka temperatura, szelki mogą farbować. Oczywiście są preparaty do zabezpieczania materiału itd., więc można sobie z tym poradzić, ale chcę, abyś wiedziała, że im bardziej kolor szelek będzie naturalny, tym farbowanie będzie mniejsze. Barwniki na skórze mogą różnie reagować.

4. Jedno lub dwa body na szelkach.

Ostatnio pojawiły się pytania na Instagramie (pozdrawiam Małgosię), czy to jest wygodne rozwiązanie, gdy mam tylko jedno body? Czy nie ciągnie na daną stronę? Potwierdzam. W sytuacji gdy mamy tylko 1 body, może nas trochę ściągać, ale bardziej jeśli chodzi o kwestię wizualną. Jeśli ktoś stanie za nami, to widzi, że łączenie 2 szelek nie jest na środku naszych pleców. W kwestii użytkowej nie zauważyłam, że to jest niewygodne, że szelka mnie ciągnie lub się zsuwa. Czegoś takiego nie ma. Ja jeszcze robię coś takiego, że gdy body mam podpięte po prawej stronie, to zaczepy z lewej, przypinam do paska przy spodniach. Wtedy to się wyrównuje i bardzo wygonie nosi. Także totalnie nie ma różnicy, czy masz 1, czy 2 body. Dla ergonomii pracy i zdrowia polecam ci, abyś zmieniała strony przypinania body np. co sesję, raz prawa, raz lewa strona. To będzie dobra równowaga i nie obciążysz tylko jednej ręki przy dźwiganiu ciężkiego body.

Mam nadzieję, że to krótkie i konkretne zestawienie było dla ciebie pomocne.

Jeśli zastanawiałaś się nad takim rozwiązaniem, albo (odpukać) masz już problem z ręką i czujesz, że to narasta, to bardzo cię proszę, nie popełniaj mojego błędu i nie owijaj paska wokół nadgarstka, robiąc sobie krzywdę. Ja wiem, że są też inne rozwiązania np. paski na jedno ramię, czy zaczepy wpinane do plecaka itd. ale nie będę się nt. wypowiadała, bo nie korzystam i nie wiem jak się je użytkuje. Jeżeli szukasz praktycznego i ergonomicznego rozwiązania, do noszenia aparatu podczas sesji, które da ci spokój i dwie wolne ręce to polecam szelki. Na początku ja też się bałam, że aparat mi gdzieś wypadnie, ale nie ma takiego ryzyka, bo w dobrych szelkach są naprawdę dobre zabezpieczenia i można działać z nimi długimi latami.

Jednogłośnie mogę powiedzieć, że gdybym miała do wyboru najpiękniejszy pasek na świecie, z wyszytym basiolandiaphotography, a po drugiej stronie, porządne szelki, to wybrałabym zdecydowanie szelki.

Wiem jak się z nimi pracuje i sprawdzają się u mnie w 100%. Mam nadzieję, że ci pomogłam jeśli się zastanawiałaś i nie widziałaś czy to dobre rozwiązanie. Będę ci wdzięczna, jeśli podzielisz się tym odcinkiem dalej, żeby kolejne osoby mogły się dowiedzieć o szelkach. Może dzięki mnie i dzięki tobie, któraś z nas, będzie mogła uratować swoją rękę lub kark i pracować z aparatem długie lata. Tego nam wszystkim życzę z całego serca.

Ściskam cię mocno. Do usłyszenia już za tydzień.

Basiolandia.