Witam Cię w 57 odcinku podcastu WIĘCEJ NIŻ FOTOGRAFIA.

Mieszkam w Norwegii, pracuję tutaj jako FOTOGRAFKA i to na dodatek plenerowa.

Na moim Instagramie, szczególnie w relacjach pokazuję kulisy moich sesji i wtedy dostaję masę pytań o sprzęt, a dokładnie o to, jak ten sprzęt zabezpieczyć przed zimą, jak dbać o aparat podczas zimowych sesji zdjęciowych.

Dostaję pytania, czy aparat mi nie zamarza przy -10 czy -15 stopniach Celsjusza. Pomimo tego, że nagrałam już 3 odcinki o SESJI ZIMOWEJ W PLENERZE
i tam też mówię o sprzęcie, to i tak pojawiają się pytania.

 

Postanowiłam nagrać osobny odcinek właśnie o tym: “JAK ZADBAĆ O SPRZĘT PODCZAS ZIMOWEJ SESJI ZDJĘCIOWEJ W PLENERZE”
w nim mówię jak to u mnie wygląda.

 

O CZYM POSŁUCHASZ W TYM ODCINKU:

  • jak przygotować sprzęt PRZED SESJĄ,
  • jaką żywotność mają baterie na mrozie, 
  • jak ZADBAĆ O BATERIE podczas sesji zdjęciowej w zimie, 
  • co może się przydać podczas sesji zimowej, kiedy pada mokry śnieg, 
  • jak postępować z aparatem PO SESJI zdjęciowej. 

 

Po wysłuchaniu tego odcinka już wiesz jak zadbać o sprzęt, więc teraz bez względu na pogodę RUSZAJ W PLENER I DZIAŁAJ. 

 

A jeśli potrzebujesz więcej POMYSŁÓW NA ZIMOWE ZDJĘCIA W PLENERZE, TO ZAPRASZAM CIĘ
DO ZAKUPU ZIMOWEGO EBOOKA
Z 10 POMYSŁAMI NA ZIMOWE ZDJĘCIA W PLENERZE  BY BASIOLANDIA,
który dla Ciebie przygotowałam ❄️❄️❄️

>>>MOŻESZ GO KUPIĆ TUTAJ<<<

 

ZIMOWY EBOOK

TUTAJ MOŻESZ POSŁUCHAĆ POPRZEDNICH ODCINKÓW

 

ODCINEK 4. SESJA ZIMOWA W PLENERZE, JAK TO OGARNĄĆ? 

 

ODCINEK 054. POMYSŁY NA ZIMOWE ZDJĘCIA W PLENERZE. 9 BASIOLANDIOWYCH FOTOTIPÓW, JAK ROBIĆ ZDJĘCIA W ZIMIE. CZ.1

 

ODCINEK 056. POMYSŁY NA ZIMOWE ZDJĘCIA W PLENERZE. 9 BASIOLANDIOWYCH FOTOTIPÓW, JAK ROBIĆ ZDJĘCIA W ZIMIE. CZ.2

 

Ściskam z całych sił Basiolandia🌸🌸🌸

 

JEŚLI CHCESZ MNIE ODWIEDZIĆ TO ZAPRASZAM CIĘ DO MOICH MIEJSC W SIECI

 

✔  FACEBOOK: BASIOLANDIA.FB

✔  INSTAGRAM: BASIOLANDIA.IG

✔  STRONA WWW: BASIOLANDIA.STRONA

✔  YOUTUBE: BASIOLANDIA.YOUTUBE

ZAPRASZAM CIĘ DO MOJEJ GRUPY NA FB: BASIOLANDIA.GRUPAFB.  Będziemy tam rozmawiać o tematach poruszanych w podcastach i nie tylko.

 

GDZIE MOŻESZ SŁUCHAĆ MOJEGO PODCASTU

🎤 na moim kanale YouTube :BASIOLANDIA.YOUTUBE

🎤 katalog w iTunes: BASIOLANDIA.ITUNES

🎤 spotify: BASIOLANDIA.SPOTIFY

🎤 wyszukanie frazy „WIECEJ NIŻ FOTOGRAFIA” w Twojej aplikacji do podcastów na smartfonie

 

TRANSKRYPCJA ODCINKA:

Witam cię bardzo serdecznie w 57 odcinku podcastu Więcej Niż Fotografia.

Jako Basiolandia ściskam cię bardzo mocno, w nowym pozytywnym czasie otwartości na całe dobro. Każdy tydzień staram się rozpoczynać jak nową kartkę, którą staram się zapisać samymi przyjemnymi, rozwijającymi rzeczami. Oczywiście bywa różnie, ale się staram.

U mnie zima w pełni. Za oknem jest -19/20 stopni i mróz ostro szczypie w nos. Dla mnie to są normalne temperatury pracy, żeby robić sesję w plenerze.

Jeśli jesteś tu pierwszy raz, możesz się zastanawia,ć gdzie jestem…więc odpowiadam. Jestem w Norwegii. Zimy są tu długie i muszę sobie radzić. Mieszkam w krainie fiordów już od 10 lat! Nie wiem kiedy to minęło i sama jestem tym faktem zaskoczona. Przez te 10 lat nabyłam sporo doświadczenia, jak radzić sobie na sesjach zimowych, jak to ogarniać, żeby osiągać spektakularne, magiczne efekty, a dodatkowo się nie rozchorować.

Mimo że nagrałam już 3 odcinki dot. sesji zimowych w plenerze, za każdym razem gdy opublikuję zdjęcie z opisem, zawierającym panującą podczas tworzenia temperaturę np. -10, -15, -19 stopni, wraca do mnie różnymi kanałami pytanie: „Basia, Twój aparat działa przy takiej temperaturze?” lub „Basia, a aparat Ci nie zamarza?”

W związku z tym dziś postanowiłam nagrać odcinek, do którego będę odsyłać wszystkie osoby zdające mi powyższe pytania. Będę opowiadać stricte o sprzęcie, nie o ubraniach, pomysłach i tym, jak wybrać plener. Tylko sprzęt. Wyjaśnię ci konkretnie, czy i kiedy aparat mi zamarza, rozwiewając wszystkie wątpliwości. Jeszcze jeden ważny element. Ja dziś piję cieplutką herbatkę lipową z miodem cytrynowym. Ty też przygotuj sobie filiżankę pysznej herbaty i zapraszam cię do słuchania.

Chciałabym zacząć od tego, że będę mówiła o pracy aparatem, z którym pracuję w ujemnej temperaturze od -10 do -25 stopni Celsjusza.

Ja sama robię sobie zdjęcia w takich warunkach, więc można się też ze mną umawiać na sesję. To będzie też zakres temperatury, w jakim dziś będziemy się poruszać. Poniżej – 25 stopni trzeba szukać specjalistycznej wiedzy, ale myślę, że mało kto, z osób zajmujących się fotografią rodzinną i dziecięcą, robi sesje przy niższej temperaturze.

Ten odcinek zaplanowałam tak, aby powiedzieć ci o sprzęcie w trzech punktach.

Jak przygotować sprzęt do sesji, jak dbać o niego w trakcie pracy i ostatni, co robić po sesji. Po wysłuchaniu tego odcinka będziesz wiedziała co i jak robić, aby było to najlepsze dla twojego aparatu.

Pierwsze. Co możesz zrobić, będąc w cieple, w domu, żeby sprzęt przygotować?

Najważniejsze są baterie. Podczas sesji zimowych, akumulatory rozładowują się znacznie szybciej. Dopilnuj tego. Doładuj baterię w aparacie na fulla i miej ze sobą drugą baterię, także naładowaną na maksa. Ja idąc na sesję, mam zawsze jeden akumulator w aparacie, a dwia kolejne w kieszeni. Dodatkowych baterii nie trzymaj w plecaku, tylko w kieszeni blisko ciała, żeby było im cieplej, żeby były w wyższej temperaturze. To sprawi, że statystycznie będą się wolniej rozładowywać. Podczas sesji, gdy wymienisz baterię, będziesz miała pewność, że będzie w pełni naładowana na 100%. Badania naukowe mówią, że przy -18 stopniach Celsjusza, potencjał baterii do pracy, zmniejsza się o 50%. Najprościej przełożyć to na czas, jeśli normalnie pracowałabyś godzinę, to przy -18 stopniach, będziesz mogła pracować tylko około 0,5 godziny. Najważniejsze jednak abyś zapamiętała, że na zimnie, baterie pracują krócej i dużo szybciej się rozładowują.

W ogóle kwestie związane z przygotowaniem sprzętu do sesji zimowej można rozpatrzyć w dwóch przypadkach.

Pierwszy, który już omówiłam, jest taki, że jest bardzo zimno, a drugi, że pada śnieg. Czasem śnieg jest zmarznięty, a czasem jest ciężki, taka ciapa. Jak wielka śnieżka spadnie na aparat, to od razu jest cały mokry, więc dobrze byłoby go zabezpieczyć.

Jak zabezpieczyć swój aparat przed śniegiem?

Możesz ten problem rozwiązać, kupując przeciwdeszczowy pokrowiec na aparat. Jest on wodoodporny, więc nie przemoknie, co zabezpieczy twój aparat. Jeśli nie masz pokrowca, możesz poradzić sobie w prostszy, domowy sposób. Weź zwykłą reklamówkę i zrób z niego ochraniacz. W moich relacjach na Instagramie mam wyróżniony post, gdzie pokazuję jak to zrobić. Mówiąc obrazowo, wytnij w reklamówce dziurę i włóż w nią początek obiektywu i później zabezpiecz resztę aparatu gumkami recepturkami. Jest to bardzo skuteczne rozwiązanie, aparat na pewno ci nie zmoknie. Aparat nie lubi gdy jest mokry. To jest druga kwestia, której musisz pamiętać podczas przygotowań w domu.

Trzecia rzecz, którą warto ze sobą zabrać to buff, albo szalik. Coś, czym będziesz mogła zasłonić nos i usta, ale to już w drugim etapie.

Jesteśmy już na sesji. Miejsce wybrane, kadr przygotowany, modelka ustawiona, a dwie zapasowe baterie w kieszeni blisko ciała, innymi słowy wszystko przygotowane. Pamiętaj że gdy robisz zdjęcie i masz aparat przed sobą, nie chuchaj na niego. Dlaczego? Bo jak jest zimno, to leci nam para z ust (cieplejsza niż temperatura otaczającego powietrza), która osadzi się na wizjerze, lub wyświetlaczu albo szkle (obiektywie) i jeżeli będzie niska temperatura, to wszystko zacznie zamarzać. Nie będziesz nic widziała, wizjer okaże się bezużyteczny, nie skorzystasz też z wyświetlacza, nie wspominając o obiektywie.

Gdy zamarznie lub zaparuje obiektyw, nie zrobimy w ogóle zdjęcia. Jak sobie z tym poradzić?

Po pierwsze nie trzymaj aparatu za blisko siebie, gdy np. sprawdzasz kadr, lub oglądasz ujęcia. Po drugie, gdy robisz zdjęcie to naciągnij buff lub szalik na nos i usta, żeby trochę zblokować wydychane powietrze. Niektórzy radzą nawet, aby na czas robienia zdjęcia, wstrzymać na chwilę oddech. Ja też stosuję ten sposób i świetnie się to sprawdza. Taka czynność zabezpieczy aparat przed tym, o czym mówiłam chwilę temu.

Pamiętaj, że gdy zaczyna padać śnieg lub marznący deszcz, to ważne jest, aby zabezpieczyć swój aparat.

Jeśli masz możliwość, to kup w sklepie pokrowiec, albo skorzystaj ze zwykłej foliowej siatki. Aby go zrobić, potrzebujesz dosłownie pięciu minut i masz swoją designerką ochronę sprzętu. Może nie bierz reklamówki z Biedronki, bo będzie się za bardzo rzucać w oczy :). Pamiętaj, że na Instagramie basiolandia_photography pokazuję jak taki pokrowiec zrobić.

Wspomnę jeszcze, żeby pilnować, aby aparat nie wpadał nam do śniegu, żeby obiektyw nie miał styczności ze śniegiem.

To jest sprzęt elektroniczny i jeśli nie ma specjalnej, wodoodpornej budowy, to nie lubi za bardzo wody. To nie jest rybka, która lub wodę. Jeśli aparat wpadnie nam w zaspę, wszystko od razu będzie mokre. Nie rzucamy aparatu w śnieg. Wiem, czasem jest ciężko, jak np. leżymy w śniegu, albo ratujemy się podczas upadku, ale na tyle, na ile możemy, starajmy się tego pilnować.

Trzeci etap – po sesji. Nie ma ofiar w ludziach, mamy piękne zdjęcia i wracamy do domu.

Bardzo ważne jest to, żeby zostawić aparat na minimum 30 min w chłodnym miejscu. Nie robimy tak, że gdy wracamy z -20 stopni, to zabieramy aparat do salonu, gdzie jest + 20 stopni. To będzie ogromny skok temperatury. Aparat tego nie lubi, więc zostaw go w jakimś przejściowym miejscu np. na ganku. Sprzęt zaaklimatyzuje się i powoli będzie się ocieplał. Unikajmy skoków temperatur.

Druga ważna rzecz.

Jeśli nasz aparat był w pokrowcu, to go z niego wyjmujemy, aby nie był w tym wilgotnym „mieszkanku”.

Po trzecie, wyjmij aparat z plecaka.

Niech sobie poleży i poczeka, żeby wilgoć, która się zebrała, mogła wyschnąć. Pamiętaj, nigdy nie przynoś aparatu z dużych mrozów do dużo wyższej temperatury!

Moja droga, to już wszystkie informacje, które miałam ci dziś przekazać. To nie jest żadna tajemna wiedza, a raczej proste zasady, które pozwalają zadbać o swój aparat.

Jestem zwolenniczką takiego zachowania, bo gdy o coś dbamy, to posłuży nam dłużej. Z mojego doświadczenia wynika, że w ciągu 10 lat gdy pracuję z aparatem w niskich temperaturach, aparat nie zamarza. Nie zdarzyło mi się, żeby spust migawki działał mi wolniej, albo żeby nie działał obiektyw. Nie mam takich doświadczeń. -20, -25 stopni Celsjusza to jeszcze nie jest taki hardcore, żeby sprzęt przestał pracować. Osobiście używam body Canona, a obiektywy, z których korzystam, są od Canona i Sigmy. Nie wiem, jak działają rzeczy z innych firm.

Dzielę się z tobą tym, co się u mnie sprawdza i mam nadzieję, że zaimplementujesz to u siebie i że dowiedziałaś się czegoś, co pozwoli ci zadbać o swój sprzęt.

Nie bój się wychodzić z aparatem zimą, bo to są urządzenia przystosowane do takich warunków. Jeśli zaopiekujesz się aparatem i będziesz o niego dbała, to jedno czy dwugodzinna sesja na mrozie nie powinna być problemem w działaniu. Zastosuj rady, o których dziś mówiłam, a aparat będzie z tobą współpracował.

Wiesz już jak zadbać o aparat, ale jeśli brakuje ci pomysłów na zdjęcia, to możesz pobrać bezpłatny, zimowy ebook z 10 konkretnymi kadrami na zimowe zdjęcia w plenerze.

To zdecydowanie ułatwi ci wykonanie takiej sesji. Poniżej, w notatkach znajdziesz link i korzystaj z niego, bo zima jest jeszcze w wielu miejscach, a jeśli nie zdążysz, to wykorzystasz wiedzę i informacje za rok.

Ściskam cię bardzo mocno, życzę ci samych magicznych zdjęć i do usłyszenia za tydzień, Basiolandia.