Witam Cię w 75 odcinku podcastu WIĘCEJ NIŻ FOTOGRAFIA.

Żyjemy w takich czasach, że coraz więcej się mówi o BALANSIE W ŻYCIU, dlaczego on jest ważny i jak go osiągnąć. Napisano już na ten temat wiele mądrych książek, napisano wiele mądrych artykułów i bardzo dobrze, bo temat jest bardzo ważny. Mam nadzieję, że starasz się utrzymać w swoim życiu balans między różnymi jego obszarami, bo dzięki temu możesz żyć spokojniej i pełnią.

Ja już wielokrotnie przekonałam się w moim życiu, że jeśli zaniedbamy jeden z obszarów, to bardzo szybko się o siebie upomni. Podobnie jest w naszej pracy, pracy fotografki czy fotografka, potrzebny jest BALANS.

Co to jest BALANS W PRACY FOTOGRAFKI lub FOTOGRAFA?

Nie znalazłam nigdzie definicji, więc ją sama wymyśliłam, a kto mi zabroni to mój podcast hahahhha 😊😊😊

BALANS W PRACY FOTOGRAFKI to utrzymanie równowagi pomiędzy PRZYJEMNOŚCIĄ z tego, co robimy i SATYSFAKCJĄ finansową.

W tym odcinku powiem Ci, jak ja do tego balansu dochodziłam i nadal nad nim pracuję każdego dnia.

 

O CZYM POSŁUCHASZ W TYM ODCINKU:

  • dlaczego balans w naszej pracy jest taki ważny,
  • dlaczego warto wyznaczać granice,
  • dlaczego nie warto być kopiarką,
  • dlaczego warto zatęsknić za aparatem,
  • dlaczego warto robić projekty,
  • dlaczego nie warto się zaharowywać,

 

ODCINKI O KTÓRYCH MÓWIŁAM W PODCAŚCIE:

  • DLACZEGO BASIOLANDIA  👉 https://www.basiolandia.com/odcinek-nr-1-dlaczego-basiolandia-czyli-kilka-slow-o-mnie/
  • ODCINEK 33. APARAT NA URLOPIE. ZATĘSKNIJ ZA SWOIM APARATEM 👉 https://www.basiolandia.com/odcinek-33-aparat-na-urlopie-zatesknij-za-swoim-aparatem/

 

Ściskam Basiolandia 🌸

 

 

JEŚLI CHCESZ MNIE ODWIEDZIĆ TO ZAPRASZAM CIĘ DO MOICH MIEJSC W SIECI

✔  FACEBOOK: BASIOLANDIA.FB

✔  INSTAGRAM: BASIOLANDIA.IG

✔  STRONA WWW: BASIOLANDIA.STRONA

✔  YOUTUBE: BASIOLANDIA.YOUTUBE

ZAPRASZAM CIĘ DO MOJEJ GRUPY NA FB: BASIOLANDIA.GRUPAFB.  Będziemy tam rozmawiać o tematach poruszanych w podcastach i nie tylko.

GDZIE MOŻESZ SŁUCHAĆ MOJEGO PODCASTU

🎤 na moim kanale YouTube :BASIOLANDIA.YOUTUBE

🎤 katalog w iTunes: BASIOLANDIA.ITUNES

🎤 spotify: BASIOLANDIA.SPOTIFY

🎤 wyszukanie frazy „WIECEJ NIŻ FOTOGRAFIA” w Twojej aplikacji do podcastów na smartfonie

 

TRASKRYPCJA ODCINKA:

Dzień dobry! Witam cię bardzo serdecznie w kolejnym odcinku podcastu „Więcej niż fotografia”. Z tej strony Basiolandia.

Mam nadzieję, że u ciebie wszystko dobrze, że pogoda za oknem jest u Ciebie tak samo fenomenalna, jak u mnie, ponieważ ja mogę powiedzieć, że u mnie lato w pełni. Naprawdę lato w pełni, temperatury 25 – 26 stopni, co na Norwegię o tej porze, nie jest takie oczywiste, więc ja już się rozgościłam w tych temperaturach, w tym lecie i jak sobie siedziałam na tarasie – bo mam taką miejscóweczkę na tarasie, w której ostatnio bardzo lubię pracować – to pomyślałam, że nagram taki odcinek o balansie w pracy fotografki, dlaczego on jest taki ważny.

Dlatego dzisiaj chciałam się podzielić z tobą takimi moimi przemyśleniami, obserwacjami odnośnie balansu w pracy.

To wszystko, co ci powiem, będzie się opierało na moim 6-letnim doświadczeniu w pracy, jaką czynnie wykonuję, jako fotografka i żeby było jasne: ja nie będę w dzisiejszym odcinku mówiła o takim balansie w życiu, że powinnaś zachowywać równowagę pomiędzy wszystkimi sferami życia. Uważam, że to jest oczywiste i to jest podstawa, żeby w ogóle dobrze funkcjonować, żeby te proporcje pomiędzy pracą, rodziną, dbaniem o siebie, życiem prywatnym i tak dalej, żeby to wszystko było zachowane.

Jeżeli którąś z tych części, z tych aspektów zaniedbamy, to wcześniej, czy później – a bardziej nawet wcześniej, niż później – on się po prostu o siebie upomni.

Ja na przykład miałam na swoim własnym podwórku taki przykład, że jak bardzo, bardzo dużo pracowałam, bo miałam intensywny czas od początku tego roku, bo tam był jeden kurs, drugi kurs, dużo się działo. Jak w pewnym momencie zaniedbałam aktywność fizyczną, czyli tak naprawdę  dbanie o siebie, to moje ciało szybko się upomniało, potem do tego doszła kontuzja, więc nie trzeba było długo czekać na to, żeby moje ciało do mnie zapukało i powiedziało: „Puk, puk Basiolandia, tutaj jestem, halo. Jak o mnie zapomnisz, to całej reszty nie pociągniesz”. Mam nadzieję, że wiesz o tym, że ten balans pomiędzy tymi różnymi aspektami naszego życia powinien być zachowany. Poza tym jest dużo książek na ten temat, jest dużo artykułów, dużo wpisów na różnych blogach, bardzo mądrych osób, więc ja tego tematu nie będę poruszać.

W tym podcaście chciałabym się skupić na takim balansie w pracy fotografki, czyli ten nasz mały wycinek, a tak naprawdę w moim życiu duży wycinek.

Jednak praca w moim życiu stanowi duży wycinek tego życia. Chciałabym dzisiaj powiedzieć o tym, jak ja widzę ten balans, czym jest dla mnie balans, jak ja staram się ten balans utrzymywać i dlaczego to jest takie ważne. 

Chciałabym zacząć od tego, że dla mnie praca fotografki, praca, którą ja wykonuję, praca, do której ja w taki sposób podchodzę, to nie jest tylko zwykłe pstrykanie zdjęć, jak to niektórzy mówią, że fotografka to pójdzie, popstryka zdjęcia i już jest.

Ja do mojej pracy podchodzę inaczej. Ja podchodzę do tej pracy w ten sposób, że to, co robię, to jest coś ważnego, to jest zapisywanie skrawków historii ludzi, którzy do mnie przychodzą i ja spędzam z tymi ludźmi czas, zapisuje te ważne emocje, które są między nimi, te uczucia, które są między nimi, momenty tak naprawdę. Pomimo tego, że ja nie jestem fotografką reportażową, więc nie spotkasz mnie z aparatem gdzieś na uroczystości chrzcin, czy na weselu, to ja uważam, że każdy moment, który rodzina spędza z sobą, każdy przytulas, który dziecko daje mamie, każdy buziak, każde spojrzenie, to jest ważny moment danej rodziny. Ja do tej mojej fotografii, do mojej pracy jako fotografka, właśnie tak podchodzę.

Zapisuję te wspomnienia, te ważne momenty rodziny, żeby później mogli do tego wracać, trzymając piękne albumy i oglądając wydrukowane zdjęcia.

Dlatego uważam, że to jest coś ważnego i ja, żeby to wszystko zrobić właśnie w taki sposób, żeby ta rodzina poczuła się wyjątkowo, żeby to dziecko poczuło się wyjątkowo, żeby ta kobieta poczuła się wyjątkowo, to ja po drugiej stronie muszę być w odpowiednim stanie psychicznym i fizycznym. Pomyśl sobie, na przykład, że jesteś totalnie wycieńczona, już kolejną nockę zarwałaś i jedyne, o czym marzysz, to żeby się położyć i wyspać, to nikt mi nie powie, że spotykając się z ludźmi na sesji, będzie tak prawdziwie tryskać energią. Owszem, wykrzesasz z siebie resztki sił  i zrobisz robotę, ale to nie jest taka siła, taka świeża – najprościej mówiąc.

Druga sprawa, jeżeli na przykład jesteś zrujnowana psychicznie, jesteś przywalona problemami, masz coś, co cię przerosło, to nikt mi też nie powie, że jeżeli spotyka się z ludźmi na sesji z przyjemnością.

Oczywiście możesz przełączyć się trochę na tryb sesja. Ja zawsze mówię, że problemy powinno się zostawiać w domu, idąc na sesję, ale jeżeli jesteś rozwalona psychicznie, to na tej sesji też nie będziesz w pełni dla tego człowieka, też nie będziesz nawet w takim dobrostanie psychicznym, żeby tym osobom, którym robisz zdjęcia, żeby to się im udzieliło.

Pamiętajmy o tym, że to, czym emanujemy, to dostajemy zwrotnie.

Więc jeżeli ja udaję, że jestem super radosna, a w środku we mnie się po prostu gotuje, to słowo „udaje” jest słowem klucz. To wszystko się czuje. Możesz do tego mieć swoje podejście, możesz wierzyć w energię lub nie wierzyć. Są badania naukowe, nawet fizyka kwantowa teraz jest dopuszczana do głosu i coraz prężniej się rozwija i to są badania naukowe, które pokazują, że naprawdę ludzie czują energię. Nawet jak nie nazywają tego, że: „coś jest nie tak, nawet nie wiem co, ale coś tam..”, to jest właśnie to, że każdy tak naprawdę wie, w jakim druga strona jest stanie, a dzieci to już w ogóle są takie małe wykrywacze kłamstw i wykrywacze ściemniaczy na sesji. Na zasadzie takiej, że przychodzi pani fotografka i mówi: „Oj, oj, oj Jasiu, Jasiu”, a tak naprawdę z tyłu sobie myśli „Boże, kolejne dziecko, kolejna sesja, nie mam już siły”. To tak naprawdę Jasiu nie słyszy tego „Oj, oj Jasiu”, tylko Jasiu słyszy to drugie, a bardziej nie słyszy, tylko czuje to drugie. Dla mnie, żebym mogła zrobić dobrą sesję z tymi ludźmi, żeby być całym sercem, to właśnie ten stan fizyczny i stan psychiczny jest bardzo, bardzo ważny. 

Przejdźmy do tego, jak ja o ten mój stan fizyczny i psychiczny dbam, bo to jednak jest coś, co ja, jako ja, ty jako ty, musisz zadbać.

Nikt poza tobą nie zadba o to, możesz wymagać od kogoś, ale to tak nie działa, to tak nie funkcjonuje. Ja miałam od zawsze, gdzieś tam w środku, w sobie, że dla mnie zawsze ważniejsza jest jakość, a nie ilość. Tak też od samego początku podchodziłam do mojej fotografii, do budowania mojej oferty, do budowania mojej marki osobistej i mogę ci wprost powiedzieć od razu, bez owijania w bawełnę, że to była droga na pewno dłuższa i cięższa, patrząc z perspektywy czasu, bo patrząc 6 lat do tyłu, to to była trudniejsza droga.

Wiadomo, że łatwiej jest wyjść na rynek, mając niskie ceny, łatwiej jest wyjść na rynek, mając taką ofertę, że biorę wszystko, co leci.

Ja tak nie chciałam, ja wybrałam tę cięższą wersję, czyli że robię to, co ja czuję, że chcę robić, ceny moje są odpowiednie i adekwatne do poziomu, jaki w danym momencie prezentuję. I tak sobie właśnie tą moją drogą szłam, dlatego też świadomie podjęłam decyzję, że ja wolę robić mniej sesji w zgodzie z sobą, nie biorąc tego przysłowiowego „wszystkiego”, na zasadzie, że „dobra biorę, biorę, biorę, jakoś się to ogranie”. Dla mnie słowo „jakoś” nie funkcjonuje.

Dla mnie albo jest dobrze, albo wcale i tutaj podkreślam: „dobrze” – dany moment w mojej drodze, bo wiadomo, że to „dobrze” na 4 lata do tyłu było inne, niż to „dobrze” na chwilę obecną.

Żeby była jasność, bo to nie jest tak, że ja 6 lat temu postanowiłam, że będę fotografką i po prostu wow, wszystko było idealnie, bo nie było. Wszystkiego trzeba było się po drodze nauczyć, ja cały czas się rozwijając, doskonaliłam ten mój warsztat, doskonaliłam wszystko, uczyłam się pracy z klientem, budowania mojego biznesu, więc to był cały proces. Od samego początku wiedziałam, że to albo będzie po mojemu, albo wcale, bo tamto tez było związane z tym momentem, który ja miałam w życiu, taki bardzo przełomowy i jaki jeżeli ktoś nie wie, to odsyłam do pierwszego odcinka, w którym mówię, dlaczego Basiolandia i tam jest wszystko pięknie opowiedziane.

Wracając, na co to ma wpływ i przełożenie? To ma bezpośrednie przełożenie na to, że ja przez to, że robię tych sesji mniej i te sesje są przez to docenione, mam więcej czasu i energii na to, żeby się skupić na moich klientach.

Ja tak naprawdę, zamiast robić 10 sesji, byle jak, za byle jakie pieniądze, wolę zrobić 2 sesje takie dopieszczone, zaopiekowane, żeby mój klient czuł się zaopiekowany i zrobić je bardzo dobrze, włożyć tam kawał serca, włożyć tam kawał tej mojej dobrej świeżej energii. Wtedy ja jestem zadowolona  z efektów i też efekty takie, jakie ja sobie wymarzyłam, dostaje mój klient. Tutaj chodzi o to, że wymarzyłam, czyli bardzo wysokiej jakości to jest takie, jak ja to mówię „z wisienką na torcie” i to ma bezpośrednie przełożenie na jakość moich usług.

Dzięki temu po tych 6 latach pracuje nadal z radością, nadal mam frajdę z tych sesji, nadal jak przygotowuję się na sesję, to mam taką ekscytację w środku i to jest takie fajne.

To jest coś, co mi sprawia radość, a to, że ja te moje usługi odpowiednio wyceniłam, to też nie muszę się zabijać o każde zlecenie, a nawet wolę pewnego zlecenia nawet nie wziąć, jeżeli już wiem, że nie mam czasu na to, że to musiałoby być robione na szybko, że to musiałoby być robione w takim pośpiechu i w międzyczasie. To ja wtedy nie biorę danej sesji, jeżeli klient będzie miał ochotę, to troszeczkę na to poczeka, ale ja wtedy wiem, że na każdej sesji daje 100 % z siebie i ja mam w środku w sobie takie poczucie, że to jest tak, jak ja chcę. I tutaj dla mnie to poczucie w środku jest bardzo ważne. 

Teraz postaram się przedstawić ci taką moją definicję, którą stworzyłam – balansu w pracy fotografki.

I dla mnie definicją tego balansu jest utrzymanie równowagi pomiędzy przyjemnością z tego co robię a satysfakcją finansową. Może niektórzy się tutaj obruszą, bo „o, satysfakcja finansowa”, już tutaj mówimy o pieniądzach. No tak, bo jeżeli na przykład mówimy o tym, że pracuję, to za słowem pracuję, kryje się wynagrodzenie. Są osoby, które mówią, że jak w życiu robisz to, co kochasz, to nigdy nie przepracowałeś ani jednego dnia. Wszystko fajnie, tylko to jest takie niedokończone, bo zobacz: można pracować z przyjemnością, można pracować z satysfakcją i z takim wewnętrznym poczuciem, które ja teraz mam, że naprawdę daje mi to radość, co robię, ale nikt mi nie powie, że jeżeli ja w tym samym momencie będę się zastanawiała, czy mam na opłacenie rachunków, czy mam na zakupy, żeby mieć co jeść za 2 dni, że ja będę mogła tak się w tym rozpływać. No nie, to tak nie działa.

My z tych podstawowych potrzeb, jak to Pan Maslow nawet określił w piramidzie, to my musimy mieć takie bezpieczeństwo, my musimy mieć takie poczucie bezpieczeństwa, a żyjemy w takich czasach, że żeby na przykład mieć co jeść, to musimy mieć pieniądze, żeby to kupić.

Oczywiście możemy sobie pewne rzeczy też wyhodować, ale tutaj każdy rozumie. Dla mnie – jeszcze raz powtórzę – ten balans w pracy fotografki, to utrzymanie równowagi pomiędzy przyjemnością z tego co robię, a satysfakcją finansową. Zebrałam w takich kilka punktów, jak to osiągnąć i to oczywiście jest na podstawie mojego doświadczenia i to jest moja bardzo subiektywna opinia, ale być może znajdziesz w tym coś dla siebie, co zainspiruje cię, żeby też o ten swój balans, w tej swojej fotografii pójść. Przechodzimy teraz do tych moich przygotowanych dla ciebie punktów.

Taka pierwsza podpowiedź, którą mam dla ciebie, może wydawać się banalna, ale ona jest kluczowa – rób swoje zdjęcia. I co to znaczy swoje zdjęcia?

To znaczy, rób to, co ty czujesz i jeżeli jesteś na samym początku i nawet nie wiesz, co ty czujesz czy wolisz dzieci, czy wolisz rodziny, czy wolisz biegać i robić reportaże ślubne, to popróbuj. Za każdym razem, jak spróbujesz jakiegoś nowego rodzaju, to zapisuj sobie w zeszyciku: jak Ci było czy to jest twoje, czy to nie jest twoje. Jak już znajdziesz to twoje, to zacznij robić to twoje. Jeżeli na przykład tak, jak ja wiesz, że dzieci to jest twój świat, że fotografia dziecięca to jest coś, co jak się przygotowujesz na sesję, to serce ci mocniej bije i czujesz motyle w brzuchu. Chociaż musisz wiedzieć, że nie za każdym razem musisz czuć te motyle w brzuchu, żeby nie było, że idziesz na sesję i zawsze. Nie, ale sama wyczujesz czy to jest coś, co cię ciągnie, jeżeli masz iść to zrobić, czy to jest coś, przed czym cię paraliżuje strach. Czy to jest coś, co sobie myślisz: „o Boże, znowu”?

Jak na przykład nie lubisz dzieci, to nie idź w fotografię dziecięcą, bo się umęczysz,  a to i tak nie wyjdzie.

Prosta sprawa, nie daj nikomu sobie powiedzieć, że trzeba iść i zacząć robić reportaże ślubne, bo tam są pieniądze albo trzeba iść i robić sesje noworodkowe, bo tam są pieniądze. Spoko, niech pieniądze tam będą, tylko ja mówię zawsze, że umęczone pieniądze są zawsze umęczone i jak nie lubisz czegoś robić, to ty zarabiasz te umęczone pieniądze. Moja rada dla ciebie jest taka: rób swoje zdjęcia. Nawet jak robiłam podcast z Małgorzatą Wardaszką, to ona tam tak fajnie podpowiedziała, że jeżeli na przykład są rzeczy, które chcesz robić i na przykład jeszcze w tym momencie musisz robić rzeczy, które dają ci jakieś źródło utrzymania, to rób te wszystkie rzeczy, ale pokazuj, że robisz te, które już chciałabyś robić i w perspektywie do nich dojdziesz. Tu jest ważna sprawa, żeby o tym wiedzieć, że jeżeli nawet w tym momencie nie możesz tego robić, to rób wszystko, żeby za pół roku, za rok robić już tylko i wyłącznie ten swój kawałek, bo to jest niezmiernie ważne. Wtedy się tak trochę nie wyprztykasz z energii na te inne kawałki, które niekoniecznie dają ci tak dużo radości.

Drugie primo – ustal swoje granice, czyli jak już będziesz w tym momencie, że będziesz mogła sobie na to pozwolić, bo ja tak jak ci mówię z perspektywy 6 lat, to już w tym momencie, w którym jestem teraz, ale Ty możesz być na przykład na samym początku, więc dopasuj to do siebie.

Ja w tym momencie mam jasno ustalone granice, że nie robię reportaży ślubnych, że nie robię uroczystości, że nie robię chrzcin i tak dalej. Na przykład jak mam zapytanie o sesję komunijną, taki reportaż w kościele, to mówię, że nie, nie zajmuję się tym, ale że na przykład można się ze mną umówić na zwykłą sesję plenerową dziecka z rodzicami i mówię, że to mogę zrobić w ramach sesji takiej rodzinnej. Tu jest ta granica i jeżeli ty sobie te granice ustalisz, to wtedy pracujesz w tym swoim komfortowym kawałku, którym chcesz się zajmować, więc te granice ustalasz: to robię, tego nie robię i wtedy masz spokój, bo nie masz rozterki przy zapytaniu: a może zrobię, a może nie zrobię. Nie, masz granice, koniec i kropka i robisz tylko to, co sobie ustaliłaś, że robisz.

Kolejna sprawa – pracuj, ale się nie zajeżdżaj. O czym ja tutaj chcę powiedzieć?

O tym, że czasem jak się nasłuchamy, naoglądamy, że ktoś robi mini sesję, na przykład świąteczne i że to są takie wow pieniądze i w ogóle, to niektórzy tak sobie szybko na to lecą, że nałapią klientów, że za te sesje to miliony zarobią. To są tak zwane szybkie pieniądze, dlatego że nikt nie mówi o tym albo mało kto mówi o tym, że przy takich sesjach, jeżeli nie masz doświadczenia, jeżeli będziesz to robiła pierwszy raz i nie będziesz wiedziała ja się do tego przygotować, to się zajedziesz. Nabierzesz tych klientów, zajedziesz się, jeszcze czasem się odbywają takie gorzkie żale, pod tytułem, że klienci są zdjęcia i ja się nie mogę wyrobić i jakieś posty na Facebooku, że: „Drodzy klienci, ja też chcę spędzać czas z rodziną”. To fajnie, tylko że po co było robienie jakichś mini sesji, jak wiesz, że się z tym nie wyrabiasz. Pamiętaj, zanim na przykład się będziesz chciała zabrać za jakieś mini sesje, że ty chcesz pracować, a nie zajeżdżać się i tutaj ty podejmujesz tę decyzję, nikt tej decyzji za ciebie nie podejmuje. A notabene te pieniądze z tego też nie są jakieś ogromne, jeżeli ktoś sobie dobrze to przeliczy.

Kolejna sprawa – wyceniaj swoje usługi adekwatnie do tego, co dajesz klientom w danym momencie.

Jak już mówiłam, nie przepracujesz i tutaj istotna kwestia: jeżeli takim twoim motorem napędowym, twoją motywacją do zabrania się za fotografie i bycia fotografką jest to, że się super zarabia pieniądze, to są lekkie pieniądze i co tam. Pójdziesz, pstrykniesz parę zdjęć i miliony się sypia na konto, to możesz się bardzo szybko rozczarować, bo na początku te wielkie miliony nie płyną na konto, a z czasem, jeżeli to mądrze poprowadzisz, będziesz się rozwijać i będziesz prowadzić te swoje umiejętności, będziesz wiedziała jak ten swój biznes budować, to owszem, można na tym zarabiać dobrze pieniądze i ja jestem tego przykładem. Tutaj totalnie się z tym zgadzam, ale na początku to jest droga, to nie jest tak, że pierwszego dnia ciach, otwierasz swoją działalność jako fotografka i nagle wszyscy biegną do ciebie i chcą ci zostawiać pieniądze. No tak to nie działa, ale żeby wyceniać swoje usługi adekwatnie do tego, co dajesz klientowi, to jest bardzo ważne. Wiele osób popełnia taki błąd i to trzeba nazwać błędem, że najpierw robią bardzo tanie sesje, a potem się dziwią, że jak oni podnoszą ceny, to klienci odchodzą. Oczywiście, że odchodzą, bo po pierwsze, to trzeba iść do innych klientów, po drugie jeżeli kogoś przyzwyczaiłaś, że jest tanio i przychodzi do ciebie, bo jest tanio, to nie licz na to, że przyjdzie do ciebie, jak ty podniesiesz ceny, bo to tak trochę nie działa. Może jakiś klient przejdzie, ale większość odpadnie, więc nie bądź potem zdziwiona, że jak zaczynasz z bardzo niskimi cenami i chcesz je podnosić, to potem nagle nie ma tych klientów. To jest kwestia tego punktu startowego, z którego wychodzisz.

Kolejna kwestia – pytaj siebie, po co ty w ogóle to robisz, jak ty się z tym czujesz i czy jest ci z tym dobrze? Ja ci podam na moim przykładzie.

Ja podjęłam decyzję, że robię sesje dziecięce, że robię sesje rodzinne, że to jest mój obszar, to jest taka moja wąska dziedzina i w niej mi jest dobrze. Kiedyś miałam taką sytuację, że dostałam zapytanie o sfotografowanie reportażu ze ślubu, tylko nie takiego w kościele, tylko w konsulacie. I ja sobie zadałam pytanie: „Kurczę, może to by była fajna taka opcja, żeby zrobić coś nowego, a może potem na przykład z tego byłaby sesja taka małżeńska i tak dalej”. Tak sobie usiadłam i zadałam sobie takich kilka pytań. Fajnie były te plusy, ale potem były te rzeczy: „Ale po co ty Basia chcesz to robić? W perspektywie nie chcesz się tym zająć, to nie jest twój kawałek”. I to zadawanie sobie pytań jest bardzo ważne, bo owszem, mogłabym to zrobić, zrobiłabym to na pewno poprawnie, ale po co tak naprawdę to robić. Ja bym się przy tym wytresowała, bo to są rzeczy, których nie powtórzysz, ślubu nie powtórzysz, tych wszystkich przysięg w kościele, jeżeli mówimy akurat o ślubie kościelnym, nie powtórzysz, więc dla mnie jest to zbyt duży współczynnik stresu i ja wiem, że ja się do tego nie nadaje i to nie jest coś, co jest moje. Gdybym sobie tych pytań nie zadała, może bym poleciała, że fajnie, a potem myślę, że byłoby mi z tym nie najlepiej.

Kolejna kwestia – celebruj swoje małe sukcesy. To jest mega ważne, żeby ten balans utrzymać, żeby ten współczynnik przyjemności, czyli tego czegoś, co ja czuję w środku, jak myślę o mojej fotografii, jak się nią zajmuję, to właśnie też wynika z tego, że ja celebruje te małe rzeczy, że ja się cieszę każdą sesją.

Ja się cieszę, jak pakuję zdjęcia, ja się cieszę, jak robię postprodukcję i to są dla mnie właśnie takie małe sukcesy, które są dla mnie niesamowite. Ostatni przykład z ostatniego miesiąca sesji, na której była 6-miesięczna dziewczynka i ona była bardzo niespokojna, nowe miejsce i tak dalej i dla mnie dużym sukcesem było to, że ta dziewczynka zasnęła, tak zrobiłyśmy z mamą, żeby ona zasnęła, a ja sobie ją później śpiącą tak poukładałam jej główkę, tak rączki, żeby ona wyglądała przesłodko na zdjęciu. To jest dla mnie taki malutki sukces, którym ja się cieszę, który ja sobie przetwarzam w sobie i to jest właśnie taki pokarm dla mnie, tych małych przyjemności, tego w tym balansie, że jest to coś przyjemnego dla mnie, takiego, że daje mi taką satysfakcję. Celebruj te małe sukcesy, zapisuj sobie nawet je, bo one się bardzo przydają na przykład w tych słabszych momentach, gdzie masz cięższą sesję, gdzie nie latają wszędzie jednorożce i nie ma sielanki, a ciężkie sesje też są. Wtedy zawsze możesz sobie wrócić do tych radośniejszych momentów i wtedy sobie przypominasz: „Okej, no właśnie Basia, dla takich momentów to robisz”. To jest mega ważne.

Kolejna kwestia – żeby w tym swoim balansie i przyjemności być w zgodzie z sobą, to pamiętaj o tym, że jest różnica pomiędzy inspirowaniem się, a kopiowaniem kogoś.

Pamiętaj o jednej rzeczy, że jeżeli kogoś kopiujesz, to zawsze jesteś kopią, a bycie kopią, bycie tym drugim, nigdy nie jest przyjemne. To jest mega ważne, bo ja obserwuje, że jest mnóstwo osób, które nawet nie pokuszą się na to, żeby coś zmienić, tylko próbują kopiować moje zdjęcia w skali 1:1. Ja sobie myślę, no fajnie, to nawet jest dla mnie takie wyróżnienie, że ktoś mnie kopiuje. Tylko fajnie wtedy byłoby podpisać, że inspiracją do tego było takie a takie moje zdjęcie, a te osoby tego nie robią i to jest smutne. Nie wiem, czy te osoby wiedzą, że takie kopiowanie to nie jest nic fajnego i gdzieś zawsze z tyłu głowy zostaje, że: „Kurde, to jednak nie ja wymyśliłam, nie ja, bo ja tylko zobaczyłam i zrobiłam w skali 1:1 i mam być z tego dumna?” No średnio, to pozostawiam sumieniu każdego. Ja jeżeli na przykład gdzieś zobaczę jakieś zdjęcie i bardzo  mi się spodoba, to wtedy na pewno podpisałabym, że to zdjęcie jest zainspirowane, że na przykład zobaczyłam zdjęcie kogoś i mnie oczarowało. To jest jak najbardziej okej. Żeby być w zgodzie z sobą, to pamiętaj, że trochę kiepsko być kopiarką, lepiej stań się twórcą, a nie kopiarką. To jest też bardzo ważne, żeby w środku coś takiego mieć czystego w sobie w tej kwestii.

Kolejna kwestia – żeby wypoczywać i zaopiekować się sobą, bo wtedy jesteś bardziej wydajna.

To są takie moje obserwacje, nawet z ostatnich dni, że miałem też taki intensywny czas, bo miałam rekrutację do mojego zespołu, miałam dużo rzeczy, które się skumulowały. Dopiero w momencie, kiedy dałam totalnie na luz, pozamykałam pewne rzeczy, usiadłam z wielką przyjemnością do obróbki sesji, które miałam do oddania klientom w danym terminie. Ja wtedy usiadłam do tych sesji z taką świeżością i ja to zrobiłam naprawdę dużo szybciej, niż zrobiłabym to w umęczonej energii 2-3 dni wcześniej. Pamiętaj, że wypoczynek de facto przekłada się później na oszczędność czasu, bo jesteś bardziej wydajna.

Kolejna kwestia – żebyś zaplanowała sobie taki świadomy odpoczynek od aparatu.

To jest bardzo ważne, żeby czasem za tym aparatem zatęsknić. Ja nagrałam o tym osobny odcinek podcastu, więc podlinkuje ci go w notatkach, ale dlaczego to jest ważne? Bo czasem jest tak, że jeżeli mamy ten nawał pracy i ten aparat cały czas, to on w pewnym momencie zaczyna nas męczyć i nawet nie mamy takiej ochoty z przemęczenia robić zdjęć sobie, czy swojej rodzinie. I tak trochę przestajemy lubić ten aparat. Ja sobie nie wyobrażam pracy czymś, z czymś, czego nie lubię, więc czasem ten mój aparat po prostu leży, ja go nie ruszam. Czasem jest tak, że ja go nie zabieram z sobą na wyjazd celowo, żeby po prostu za nim zatęsknić albo zabieram go na wyjazd i leży sobie w plecaku, aż do momentu, kiedy ja nie poczuję: „Kurczę, z taką przyjemnością wzięłabym ten aparat do ręki”. To jest też bardzo ważne, żeby dać sobie ten czas, ten odpoczynek, żeby za tym aparatem zatęsknić i wtedy bierzesz go z innym nastawieniem, z przyjemnością i wtedy też inaczej się działa. 

Pozostając w temacie tych przyjemności, to pamiętaj o tym, żeby poza tymi swoimi sesjami płatnymi, robić swoje bezpłatne projekty.

O projektach mówiłam dużo, były wyzwania „Zorganizuj swój magiczny projekt z Basiolandią”, więc mam nadzieję, że wszyscy wiedzą, o co chodzi, a jeżeli nie, to zapraszam do poprzednich odcinków podcastu. Dlaczego te projekty są takie ważne? Ponieważ tam nic nie musisz, a wszystko możesz i projekty robisz dla swojej duszy, dla tego kawałka ciebie, takiego bardziej artystycznego, takiego, który aż się rwie, żeby coś zrobić i on w większości przypadków rwie się wtedy, kiedy nic nie musi, a projekty dają nam taką wolność. Nie ważne tak naprawdę, czy to ci się będzie opłacało, czy nie opłacało finansowo, bo projekty są bezpłatne, nic tam nie zarobisz, ale to na pewno będzie dobre dla ciebie i dla tego kawałka ciebie, który potrzebuje dać ujście tym swoim artystycznym przestrzeniom. Albo dajesz tam sobie przestrzeń na spróbowanie czegoś nowego, jakiegoś innego kawałka fotografii. Jeżeli na przykład czujesz, że to, co teraz robisz, już gdzieś cię nudzi, to właśnie podczas projektu, tam jest czas, tam jest ta przestrzeń, żeby tego spróbować, więc przynajmniej raz w miesiącu taki projekt dla zdrowia głowy, uważam, że trzeba zrobić. 

To są takie najważniejsze zasady, którymi ja się kieruję w mojej pracy, dzięki czemu mam ten mój balans.

Dla ciebie ten balans może być czymś zupełnie innym, ale może na przykład, słuchając tego odcinka, poczułaś, że któryś z tych punktów, któraś z tych zasad, gdzieś tam z tobą rezonuje, to może spróbuj ją wprowadzić i obserwować, co to tobie da. Czy czujesz się z tym lepiej, czy gorzej, czy w ogóle jest ci to obojętne? Ja wiem, że to wszystko, co robiłam przez lata, doprowadziło mnie do punktu, w który teraz jestem. Jestem z niego zadowolona, mam takie poczucie, że robię coś ważnego, dobrego, a to jest bezcenne. Przy tym zarabiam dobre, naprawdę satysfakcjonujące mnie pieniądze na własnych zasadach. Przy tym wszystkim, składając to wszystko do siebie, ja po prostu czuję się szczęśliwa i to, co robię, to co jest w tym momencie, w pełni zawiera się  w tej mojej definicji balansu w pracy fotografki, czyli robię to, co lubię, sprawia mi to przyjemność, a jednocześnie mam z tego satysfakcję finansową. Co jest jedno z drugim, w połączeniu bardzo ważne.

Tego z całego serca życzę ci w pracy fotografki, ale też w każdej innej, jeżeli zajmujesz się czymś innym. Myślę, że te zasady są bardzo uniwersalne.

Warto się nimi kierować, bo to nam daje taką możliwość pracy w zgodzie z sobą, na własnych zasadach i z takim zadowoleniem, z takim poczuciem w środku, że robię coś fajnego, że robię coś dobrego i czuję się z tym wszystkim dobrze, a przy okazji mogę sobie pozwolić na te rzeczy, na które bez środków finansowych nie byłoby mnie stać. To jest naprawdę okej. Jeżeli robisz coś dobrego, zarabiasz na tym dobre pieniądze, bo dobre zawsze przynosi dobre i nie trzeba się tego wstydzić, że za dobrą pracę powinniśmy brać dobre pieniądze, bo to jest taka wymiana materii, energii i wszystkiego pomiędzy ludźmi, co jest bardzo ważne.

Jeżeli ten odcinek komuś pomoże, jeżeli go tak pchnie do przodu w tym, żeby odnaleźć albo w ogóle, żeby poszukać, chociażby nawet na sam początek, a z czasem odnaleźć ten balans w swojej pracy, to będę bardzo szczęśliwa. 

Ciebie proszę, że jeżeli przesłuchałaś ten odcinek i jeżeli on jest według ciebie wartościowy, to podziel się informacją o nim na swoich mediach społecznościowych, czy nawet mówiąc koleżance na spacerze „Słuchaj Grażynka, jest taki podcast, nagrywa go Basiolandia i mówi tam mądre rzeczy, więc posłuchaj”. Dla mnie to jest zawsze najlepsza nagroda, jako dla twórcy, za ten czas, który tutaj z tobą spędzam, nagrywając nowe odcinki.

Ściskam cię bardzo, bardzo mocno.

Pamiętaj, że możesz do mnie napisać na maila basiolandia.akademia@gmail.com. Ja bardzo lubię czytać wasze widomości. Możesz się do mnie odezwać na Instagramie, na Facebooku.

Do usłyszenia! Basiolandia.