Witam Cię w 45 odcinku podcastu WIĘCEJ NIŻ FOTOGRAFIA.

Niezwykłe historie Kursantek Akademii”

 

 

Witam Cię w kolejnym odcinku nowej  SERII Niezwykłe historie Kursantek Akademii”.

To jest  seria, w której usłyszysz wiele niezwykłych historii, które napisało życie z fotografią w tle.

Moje Kursantki opowiedzą swoje historie, które przyprowadziło je do Akademii i jaki to miło wpływ na ich fotograficzne życie.

 

Moim pierwszym Gościem jest Karolina Mrozek, niezwykła Kobieta, która brała udział w
 1 EDYCJI KURSU ONLINE Fotografia Dziecięca z odrobiną Magii”.

Ta dzielna mama dwóch wspaniałych dziewczynek, zrobiła kosmiczne postępy w swojej fotografii, dzięki swojej pracowita,
sumienności i konsekwencji w działaniu,  a jak to było …. posłuchajcie sami😊😊😊

 

Po tym odcinku mogę sobie oficjalnie dopisać do CV, JESTEM PROROKIEM  (hahahahhah), a dlaczego ???

Dowiesz się z tego odcinka:) 

 

O CZYM POSŁUCHASZ W TYM ODCINKU:

  • kim jest Karolina, 
  • jak pracowała z kursem jako zapracowana samodzielna mama z córeczkami w domu, 
  • czy kurs zmienił coś w jej życiu, 
  • jakie największe plusy kursu wg. Karolina,  
  • czego Karolina nauczyła się z kursu online Fotografia Dziecięca z odrobiną Magii”,

 

ZOBACZ PRACE KAROLINY PRZED I PO KURSIE 

 

 

KONIECZNIE ODWIEDŹ KAROLINĘ i zobacz jej więcej zdjęć.

FB > KAROLINA MROZEK FOTOGRAF

IG > karolinakmrozek

 

TRANSKRYPCJA ODCINKA:

Basia: Witam Cię serdecznie w kolejnym odcinku Podcastu z serii Niezwykłe Historie Kursantek, a to może oznaczać tylko jedno, że dzisiaj nie jestem tu sama. Jest ze mną bardzo wyjątkowa osoba moja kursantka – Karolina. Karolina jest kursantką Akademii Magicznej Fotografii, ukończyła I edycję kursu Fotografia Dziecięca z Odrobiną Magii. Jest też moją ambasadorką. Karolina jest osobą niesamowicie zdolną, pilną i to wszystko, co się zadziało w przeciągu 8 miesięcy od momentu, kiedy zakończyła mój kurs- o tym wszystkim opowie nam dzisiaj Karolina.

Witam Cię serdecznie Karolina! Powiedz nam, proszę coś o sobie, aby słuchacze wiedzieli, kto kryje się za tym głosem.

Karolina: Dzień dobry Basiu, dzień dobry Kochani, nazywam się Karolina Mrozek, jestem samodzielną mamą dwóch dziewczynek, jestem z wykształcenia, zamiłowania i pasji zootechnikiem, prowadzę hodowlę psów, a fotografia jest moim polem, na którym wyżywam się artystycznie no i co… tak sobie fotografuje.

Basia: Porozmawiamy sobie o Twoim fotografowaniu. Kiedy to się zaczęło, jak ta fotografia się pojawiła w Twoim życiu?

Karolina: Z tą fotografią było tak, że będąc jeszcze w Anglii, moja siostra poprosiła mnie, abym jej kupiła aparat- lustrzankę. Oczywiście kupiłam jej tę lustrzankę, a skoro miałam lustrzankę, a moja córka się właśnie urodziła, to stwierdziłam, że ją wypróbuje. Jednak przyszedł czas, że musiałam tę lustrzankę siostrze oddać. Pomyślałam wtedy, że skoro ona może mieć lustrzankę, to czemu ja jej nie mogę mieć? Kupiłam sobie aparat fotograficzny i zaczęłam robić zdjęcia. Ale wiadomo, każdy umie nacisnąć przycisk w aparacie. Te zdjęcia były, jakie były, szału nie było. Jednak to mnie cieszyło. Przyszedł moment w życiu, kiedy chciałam robić zdjęcia bardziej świadomie i trafiłam na stacjonarny kurs fotografii, gdzie ogarnęłam podstawy fotografii, a zwłaszcza tryb manualny. Jednak tym zdjęciom cały czas czegoś brakowało.

Basia: I co się wtedy zadziało? Co zrobiłaś?

Karolina: Trafiłam na Basię, a raczej jej Basiolandię przypadkowo. Znajoma wrzuciła zdjęcia, które Basia zrobiła i zaczęłam ją obserwować. Następnie trafiłam na jej webinary, później Basia założyła grupę na Facebooku Fotografia Inspiracja i Edukacja by Basiolandia Photography, do której dołączyłam. Na tej grupie pojawiały się bardzo motywujące wydarzenia cykliczne.

Basia: Karolina była bardzo aktywna na tej grupie, muszę to koniecznie tu powiedzieć i zaznaczyć. 

Karolina: Tak, bardzo wkręciłam się w tą grupę. W tak zwanym międzyczasie Basia zrobiła kurs i ja na ten kurs trafiłam i go ukończyłam.

Basia: Tak „trafiłam i ukończyłam” i tyle. To będzie rekordowy odcinek Podcastu. <śmiech> Karolina proszę, powiedz coś więcej. Co się zadziało, między tym trafiłam, a ukończyłam. Możesz powiedzieć coś więcej o samym kursie, jak wygląda, jak się sprawdzał, co on daje?

Karolina: Kurs trwał 3 tygodnie, podzielony jest na 3 moduły, zrobiony jest w formie krótkich 20-30 minutowych nagrań, gdzie Basia mówi, Basia pokazuje, a po każdej lekcji trzeba zrobić zadanie, które Basia sprawdzała. Moim zdaniem to czyni ten kurs wyjątkowym. Basia jest dostępna na grupie, wspiera podczas trwania kursu, odpowiada na wszystkie pytania. Ona chyba z tego komputera nie wychodzi <śmiech>.

Basia: Nie, ja mieszkam wtedy w komputerze. Faktycznie na tej grupie dużo się dzieje, no i ja jestem wymagająca, prawda?

Karolina: Mogę powiedzieć, tak Basia stoi z batem i pogania, mówi robić. 

Basia: Nie wiem, czy to motywuje, co mówisz <śmiech> Uspokajam wszystkich, że jest to kurs online, więc ja nie mogę stać z tym batem. Ale tak masz rację, zakończyłam właśnie 4 edycję kursu i kursanci często podkreślają, że to ich bardzo motywuje, dedline, to, że te zadania sprawdzam, przysłowiowe „baty”. Mówię „rób, bo się samo nie zrobi”. Nikogo nie oszukuję, że jak kupi kurs, to spłynie na niego łaska wiedzy i wszystko się samo zrobi za niego. Czy u Ciebie też tak było, że w momencie jak przerobiłaś materiał (tryb manualny miałaś opanowany) co ten kurs, co te zadania Ci dały? Czy to było coś, co spowodowało, że potrafiłaś wprowadzić tę wiedzę w praktykę?

Karolina: Oprócz samej obsługi aparatu, potrzebna jest wiedza typu praca ze światłem, stylizacji sesji zdjęciowej, plener, komunikacja z klientem. Generalnie dowiedziałam się, że trzeba zwracać uwagę na wiele rzeczy. Każdemu aspektowi poświęcona jest osobna, jedna lekcja, skupiam się na jednym aspekcie podczas lekcji i zadań. To ułatwia zrozumienie materiału i jego przyswojenie.

Basia: Niektóre osoby tak mówią po moim kursie, że jak idą w plener to „wszystko widzą”.

Karolina: Ojejku Basiu… Ja tak mam… Wszędzie widzę idealny plener na sesję zdjęciową. Zupełnie zmienia się sposób postrzegania świata. Widzi się więcej, wyłapuje się pod kontem fotograficznym różne rzeczy, ja widzę. Otworzyłaś mi oczy Basiu.

Basia: Taak, wiem to z opinii moich kursantów, nagle się okazuje, że wychodzą z domu i widzą wszystko. Tak to już jest, tego się nie leczy, a jak się leczy, to ja żyję już z tym kilka lat. Nie musisz się martwić. Gdybyś miała dodać dwie zalety tego kursu fotografii, co by to było? Co Tobie dało najwięcej? Pytam szczególnie o formułę kursu fotograficznego.

Karolina: Dla mnie najważniejsze było wsparcie Basi, bo przerobiłam już kursy, które kupiłam, a łaska wiedzy na mnie nie spłynęła <śmiech> Mobilizacja i wiara w mojej możliwości bardzo mnie motywowała. Druga sprawa to wsparcie na grupie na Facebooku, nie tylko Basi, ale także reszty kursantów.

Basia: Tak, zaletą tej grupy jest to, że skupia ludzi, którzy mają jeden wspólny cel- ukończenie kursu. Ten cel dla wszystkich jest taki sam. Na tej grupie nie ma rywalizacji, zgadzasz się z tym?

Karolina: Tak, nie ma rywalizacji, jest wsparcie. Wspieranie, motywowanie, angażowanie, mobilizowanie, docenianie ich pracy. Tak bym określiła grupę na Facebooku.

Basia: Tak to właśnie mobilizuje, kiedy obserwujemy, że ktoś już coś zrobił, to nas motywuje, aby też dołączyć do niego, aby nie robić sobie zaległości. Chociaż, Ty Karolino nie miałaś zaległości, wszystko robiłaś systematycznie i jako pierwsza wstawiałaś zadania. To jest niesamowite, bo Karolina jak wspomniała, jest mamą dwóch dziewczynek, pracuje zawodowo, to kiedy robiłaś te zadania? Jak to było z ich realizacją?

Karolina: Jestem samodzielną mamą, mój kurs odbywał się w marcu, czyli lock down i dzieci w domu- idealna sytuacja <śmiech>. Moje dzieci na szczęście lubią sobie pospać, więc ja to robiłam w ten sposób, że od 7 rano robię kurs. To było dla mnie święte, dzieci śpią, a ja skupiam się na kursie i zadaniach. Zadania od razu wstawiałam, chyba że wymagały ode mnie wychodzenia z domu. Rano miałam czas, więc rano robiłam.

Basia: Potwierdzam, Karolina codziennie wstawiała kolejne zadania, systematycznie. Czy perspektywy czasu widzisz w swoich zdjęciach rozwój, progres?

Karolina: Tak widzę, zdjęcia są dużo lepsze niż były przed kursem. Mam już świadomość, że wiem, co muszę zrobić i jaki będzie mój następny krok. Moje zdjęcia są przemyślane, widzę to ja, widzą to inni, bo ludzie coraz więcej je komentują, gdy wstawię coś do SM i dają znać serduszkami i likami.

Basia: Karolina, trzeba też powiedzieć, że jesteś już po pierwszym kroku i sesji z obcym dzieckiem. Możesz się podzielić, jak to było z tym projektem?

Karolina: Wzięłam udział w wzywaniu z Basią – Zaplanuj swój Magiczny Projekt Fotograficzny. Wzięłam do serca wszystkie wskazówki, które Basia nam dała. Zrobiłam plakat, wybrałam modelkę. Ponieważ moja córka jest blondynką, to w założeniu projektu chciałam znaleźć dziewczynkę zbliżoną wiekiem i wielkością do mojej córki, aby garderoba mi pasowała, ale chciałam, żeby dziewczynka była brunetką. Poprzez ogłoszenie znalazłam modelkę, przeprowadziłam proces komunikacji, którego nauczyłam się podczas kursu z Basiolandią. Zrobiłam wszystko, aby być jak najlepiej przygotowana do sesji. Faktycznie, dziewczynka przyszła przygotowana dokładnie tak jak ja chciałam. Bardzo się stresowałam, bo to była pierwsza moja sesja z obcym modelem. Dziwnie to zabrzmi, ale bałam się pracy z obcymi ludźmi, bo nawet jak ludzie przychodzą do nas na sesję za darmo, to mają oczekiwania. To mnie właśnie bardzo stresowało, bałam się, że coś może się nie udać. Drugiej rzeczy, której się bałam, to to, że nie będę umiała pracować z obcym dzieckiem lub nie będę mogła pracować z obcą mamą. Dziewczynka okazała się bardzo fajna, bardzo kontaktowa i to jest prawda, dużo łatwiej pracuje się obcym dzieckiem. Zrobiłam to co zaplanowałam, co chciałam, plus miałam ekstra ujęcia z gitarą.

Basia: Karolina wykazuje się ogromną skromnością. To nie jest tak, że samo się zadziało. To wszystko było dobrze zaplanowane i przygotowane. Już na samym etapie planowania sesji miałaś wszystko dokładnie określone, dodatkowo wykonałaś w tym samym miejscu sesję próbną, to nie jest tak, że dziewczynka była miła i fajnie wyszło. Widziałam to zdjęcie, wyszło fenomenalne. To nie są zdjęcia, w stylu poszłam i zrobiłam, tylko dopracowane, co widać na zdjęciach. Jeśli jest się fotografującą mamą swoich dzieci, to sesja zdjęciowa z obcym dzieckiem jest wyzwaniem, ale dobre przygotowanie pozwoliło Karolinie, że mu sprostała. Myślę, że teraz robisz sesje projektowe, ale z czasem zaczniesz robić sesje odpłatne, na których po prostu zaczniesz zarabiać. 

Karolina: Może to dziwne zabrzmi, ale ja nigdy nie chciałam, aby fotografia była moim źródłem dochodu. Ja fotografie traktuje jako pole, gdzie wyżywam się artystycznie, robię coś dla siebie i świata, coś chcę po sobie zostawić, co świat upiększa. 

Basia: Pomogę Ci może Karolino. Z perspektywy, gdybyś miała 8 miesięcy temu odpowiedzieć na pytanie, czy chciałabyś się tym zająć zawodowo, a z tego miejsca, w którym jesteś teraz, czy coś się zmieniło? Czy czujesz w sobie to, co się zmieniło dzięki kursowi, dzięki warsztatom i ogromowi pracy, który włożyłaś? Czy patrząc na Karolinę 8 miesięcy temu, a teraz, czy uważasz, że jesteś gotowa by wychodzić do ludzi z fotografią w odpowiednim wymiarze czasu dla siebie?

Karolina: Mogłabym to robić. Czuje się na siłach, aby to robić, tylko te przedział czasowy… Czy ja dysponuję czasem, żeby zaangażować się aż tak, by tą swoją pracę jako fotograf dobrze wykonywać. Basia jest prorokiem. Wyprorokowała mi już dwa razy. <śmiech> Z Basią spotkałam się już dwa lata temu w lipcu, gdzie modelką podczas warsztatów Basi, była moja córka. Byłam na warsztatach, ale nie jako uczestnik. Patrzyłam jak Basia pracuje na tych warsztatach, nie tylko z kursantami, ale i z modelami. Wtedy żegnając się z Basią, powiedziałam, że marzą mi się takie warsztaty. Wtedy Basia powiedziała: „marzenia się same nie spełniają, tylko marzenia trzeba spełniać”. Dodała, że za rok widzimy się na warsztatach. Rok później spotkałyśmy się na warsztatach, ja byłam już w roli kursantki. Drugą rzeczą, którą mi Basia wyprorokowała, to Basia powiedziała mi przed kursem „Karolina spinaj poślady, musisz kurs ukończyć, bo będziesz moją ambasadorką”.

Basia: Najlepszą ambasadorką.

Karolina: Nie wiem, czy widziałaś we mnie potencjał, ale tak się stało. Jestem Ambasadorką Basiolandii.

Basia: Zdecydowanie tak. Ja zobaczyłam w Tobie ogromny potencjał i zostałaś moją pierwszą ambasadorką, perłą w składzie kursantów. A ja myślę, że mogę sobie w CV dopisać słowo prorok. A jaką trzecią sprawę Ci wyprorokowałam?

Karolina: No właśnie… Basia mi powiedziała: „Karolina musisz zacząć zarabiać pieniądze i to nie byle jakie, ale dobre pieniądze i stawiasz mi za nie lody”.

Basia: Tak, dokładnie jesteśmy umówione na lody. Płaci Karolina z pieniędzy zarobionych na fotografii. Ja jestem zwolennikiem, by za dobrą pracę, brać dobre pieniądze. Więc Karolino, ja sobie wybiorę największe lody i będę jadła je z rozkoszą, świętując Twój sukces. Ja jestem osobą bardzo intuicyjną i u mnie jest tak, że gdybym stawiała na wyścigach konnych, to na pewno na tego konia, który wygrywa. Jestem przekonana, że te lody razem zjemy. Wszystko, co się stało, to kwestia Twojej pracy, ciężkich godzin pracy, zrobiłaś kawał dobrej roboty. Powiedz proszę na sam koniec, gdzie Cię można znaleźć.

Karolina: Na FB > KAROLINA MROZEK FOTOGRAF, a na IG > karolinakmrozek Mój profil jest trochę zakurzony, pojawiają się dopiero zdjęcia z sierpnia tam.Basia: Czy tam są już zdjęcia z projektu? 

Karolina: Nie, jedyne miejsce to „nasza” grupa Fotografia Inspiracja Edukacja. Chciałabym dodać odnośnie projektu coś ważnego. Idąc na projekt fotograficzny, zakładałam, że zrobię 3 ujęcia. 3 ujęcia miałam obiecane modelce i te 3 ujęcia miałam przećwiczone z moimi córkami. Widziałam, że ja te ujęcia zrobię i będą one dobre, idę w pewne, bo jestem do tego przygotowana. Później to, co robiłam (zdjęcia z gitarą, bo okazało się, że dziewczynka gra na gitarze i ma ją przy sobie), to były dodatkowe ujęcia, próby. Parę tych ujęć dodatkowych też jest. 

Basia: Karolino czekamy z niecierpliwością na te zdjęcia. Dziękuję Ci za nasze spotkanie i rozmowę. Mam nadzieję, że osoby, które się zastanawiały czy ten kurs jest dla nich, czy nie, to już znalazły odpowiedź.

Karolina: Powiem tak jak w reklamie, że ten kurs jest dla każdego.

Basia: I nie zapłaciłam Karolinie za ten tekst nic! <śmiech>

Karolina: Chwalę Basię na lewo i prawo, bo jej dużo zawdzięczam. Robię to dlatego, że cały mój fotograficzny świat jest zbudowany dzięki wskazówkom Basi. Nawet ten mój pierwszy stacjonarny fotograficzny kurs, był dlatego, że podglądałam zdjęcia Basi i uznałam, że ja też chce robić takie zdjęcia. Ja fotografów-sław mam polubionych kilku, dodatkowo kilka dziewczyn z kursu. Zawsze obserwuję Basiolandię, takie zdjęcia, jakie Ty robisz, to chce robić w przyszłości i naprawdę wiele Ci zawdzięczam.

Basia: Karolina zawdzięczasz sobie. Ja dałam Ci tylko narzędzia i przestrzeń do tego i dobrze to wykorzystałaś. Dumna powinnaś być z siebie.

Karolina: Kurs jest dla każdego, pomimo tego, że technicznie ogarniałam aparat, to wiele z tego kursu mogłam wyciągnąć dla siebie. Także w kwestiach technicznych znalazłam rzeczy, których nie znałam, na przykład na kursie stacjonarnym. Pani mnie uczyła, że trzeba kadrować tak, jak ma być, by później w procesie postprodukcji zdjęcia nie traciły na jakości. Wzięłam sobie to tak do serca i w konsekwencji moje zdjęcia były zbyt ciasno wykadrowane i później, jak coś trzeba było przesunąć, to nie było miejsca. Basia natomiast mówiła, kadrować trzeba szeroko, bo później nie ma z czego wyciąć itp. 

Basia: Czyli to jest kurs dla osób nie tylko, które chcą zacząć przygodę z fotografią, ale już gdzieś są na tej drodze fotograficznej?

Karolina: Tak, nawet dla tych, co stawiają pierwsze kroki na drodze zawodowej. W kursie są aspekty, które poruszają pracę nie tylko z aparatem, ale i z klientem. 

Basia: Zostańmy przy tym tekście, że „ten kurs jest dla każdego”.

Karolina: Tak, dla każdego, kto ma aparat i chce się uczyć. Ale aparat jakikolwiek, aby było na czym się uczyć, nie musi być to sprzęt z najwyższej półki, nie potrzeba miliona obiektywów do tego.

Basia: Dziękuję za rozmowę, To była wartościowa dla mnie rozmowa, bo nikt mi nie powiedział, że jestem prorokiem <śmiech> Zapraszam do odwiedzenia Karoliny w mediach społecznościowych i mam nadzieję, że wkrótce będę mogła powiedzieć Wam, że właśnie zajadam lody z Karoliną.

Karolina: Również dziękuję. Czy mogę kogoś pozdrowić?

Basia: Oczywiście!

Karolina: Chciałam pozdrowić wszystkie dziewczyny i Marcina z pierwszej edycji kursu, a także dziewczyny z warsztatów. Bardzo serdecznie pozdrawiam Michasia, który jest zawsze gdzieś tam na drugim planie, który czaruje, a go nie widać.

Basia: Tak, dokładnie tak. Michaś jest nieodłączną częścią tego podcastu, zajmuje się montażem i myślę, że będzie miał ogromną radość z tych pozdrowień. 

Bardzo dziękuję Wam, że wysłuchaliście kolejnego odcinka Podcastu i do usłyszenia już za tydzień!  

Ściskam Basiolandia 🧡🧡🧡