Witam Cię w 40 odcinku podcastu WIĘCEJ NIŻ FOTOGRAFIA.

Niezwykłe historie Kursantek Akademii”

 

 

Witam Cię w nowej SERII Niezwykłe historie Kursantek Akademii”.

To będzie seria, w której usłyszysz wiele niezwykłych historii, które napisało życie z fotografią w tle.

Moje Kursantki opowiedzą swoje historie, które przyprowadziło je do Akademii i jaki to miło wpływ na ich fotograficzne życie.

 

Moim pierwszym Gościem jest Ania Duleba, niezwykle pracowita i sumienna Kursantką z 3 EDYCJI KURSU ONLINE Fotografia Dziecięca z odrobiną Magii”.

 

Ania przeszła drogę od fotografii motyli do pięknej fotografii dziecięcej, ale nie będę Wam opowiadać, POSŁUCHAJCIE SAMI…

 

O CZYM POSŁUCHASZ W TYM ODCINKU:

  • jak spełniać FOTOmarzenia,
  • czy fotografia motyli to to samo co fotografia dzieci, 
  • czego Ania nauczyła się z kursu online Fotografia Dziecięca z odrobiną Magii”,
  • co ją najbardziej zaskoczyło i czego jej będzie brakowało,
  • czy warto zapisać się na kurs Fotografia Dziecięca z odrobiną Magii” jeśli już swobodnie działasz w trybie M na swoim aparacie.

TRANSKRYPCJA ODCINKA:

Basia: Dzień dobry! Witam Cie w kolejnym odcinku podcastu “Więcej niż fotografia”. Z tej strony Basiolandia i witam Cię w zupełnie nowym cyklu w nowej serii “niezwykłe historie kursantek”. Dzisiaj jest pierwszy pilotażowy odcinek i mam specjalnego, wyjątkowego gościa – moją wspaniałą kursantkę Anię, z którą dzisiaj porozmawiam o jej niezwykłej historii i jak widzisz tytuł tego odcinka, który jest bardzo tajemniczy “od motyli do pięknej fotografii dziecięcej” to właśnie o tym dzisiaj porozmawiam z Anią. Aniu witam Cię bardzo serdecznie i dziękuje Ci, że zgodziłaś się być moim pierwszym gościem podcastu w tym cyklu.

Ania: Witam Cię bardzo serdecznie, to jest dla mnie ogromny zaszczyt, że zaprosiłaś mnie do swojego podcastu.

Basia: Nie mogło być inaczej!

Ania: Dla mnie jesteś magiczną osobą, nie tylko tworzącą magiczne fotografie, ale wszystko co się wokół Ciebie dzieje jest po prostu magiczne. Magicznie motywujesz!

Basia: Aniu ja na sam początek poproszę Cię, żebyś coś o sobie powiedziała.

Ania: Nazywam się Anna Duleba, jestem przede wszystkim mamą dwóch wspaniałych synów Marcela i Filipa. Fotografią zaczęłam się tak naprawdę interesować po urodzinach mojego starszego syna, czyli 10 lat temu. Kupiłam pierwszą lustrzankę – nie pytajcie, dlaczego taką, a nie inną. I tu zaczęła się moja przygoda z fotografią, trochę dziecko, trochę przyroda i tak się wciągnęłam w fotografię motyli – to było dla mnie bardzo ważne i ciągnęło się bardzo długo. Głównie był jeden motyl, którego najbardziej lubiłam fotografować – był to paź królowej. Udało się nawet sfotografować narodziny pazia królowej, czyli od małej gąsienicy, poprzez poczwarkę, przeobrażanie się i mam moment jak paź wychodzi malutki z pogniecionymi skrzydełkami – dla mnie to było spełnienie marzeń, jeśli chodzi o fotografię.

Basia: Wow to niesamowite! Tego nie wiedziałam.

Ania: Spełniło się moje marzenie fotograficzne i ciach, co dalej? No i dalej zaczęłam szukać swojej drogi fotograficznej, bo w temacie motyli osiągnęłam już swój cel. Więc zaczęłam szukać swojej drogi, trafiłam na Basię, na Twoją stronę internetową, na Twoje zdjęcia. Moja fascynacja Tobą to nie było tak, że zobaczyłam pierwsze zdjęcie i mówię ‘muszę do niej na kurs’ nie, to trochę inaczej się wydarzyło, ale powoli.

Basia: Czyli trafiłaś na mnie totalnie przypadkowo? Gdzieś tam przez internet?

Ania: Przez Facebooka.

Basia: I wtedy jak już zaczęłaś szukać swojej drogi, przeglądałaś te internety szukając – ale czego szukałaś Ania? Szukałaś co będzie następnym celem po tych motylach gdzie już osiągnęłaś cel?

Ania: Tak, przy tych motylach osiągnęłam dużo i chciałam się zająć fotografią dzieci z tego tytułu, że mam dwójkę własnych. Przychodziło do mnie mnóstwo ludzi ‘a robisz takie piękne zdjęcia motyli, wiec zrób też mojemu dziecku!’ no i się okazało, że to nie jest tak jak z motylem! Ktoś powie, że motyle też są w ruchu – nie nie, tutaj jest jednak trudniej. Zrobić sesje dziecku, przygotować się do niej i jeszcze wziąć za to pieniądze – to już jest troszkę inaczej niż fotografia medytacyjna na łące z motylami.

Basia: Czyli zapadła decyzja, że to będzie fotografia dziecięca?

Ania: Tak, ja w ogóle uwielbiam dzieci. Moje znajome mówią, że ja powinnam być przedszkolanką, bo mam dobry kontakt z dziećmi. Tu nie ma problemu, że ja sobie nie radzę z dziećmi na sesji, że one się nie śmieją czy nie chcą współpracować, to mam ogarnięte, ale to nie wystarczy jednak! Nawet jak masz dobry kontakt z dzieckiem – to nie wystarczy, potrzeba jeszcze coś więcej. No i zaczęłam obserwować przeróżnych fotografów dziecięcych. Ciebie już dawno obserwowałam, ale pojawiły się podcasty i dla mnie było ważne czy ten genialny fotograf będzie umiał mi opowiedzieć o tej fotografii, czy będzie umiał mi przekazać tą wiedzę swoją. Pojawiły się podcasty, przesłuchałam wszystkie i to był taki przeważający moment, kiedy powiedziałam sobie ‘jeśli kiedyś będę się uczyć o fotografii to tylko u Basi!” Przeczytałam też opinie o kursie online, ale podcasty to był taki decydujący moment – słuchając Ciebie ja zapamiętywałam wszystko co mówiłaś, ty w taki fajny sposób to przekazywałaś, umiesz tak fajnie opowiedzieć o tej fotografii. To nie jest tak, że ty siedzisz i nam mówisz “róbcie tak, tak” – ty nam opowiadasz! I później na kursie online to się wszystko potwierdziło, że to było powiadanie. Dla mnie np. kupno jakiegoś kursu online nie było takie, że dzisiaj sobie kupie ten, a jak mi się nie spodoba to kupie sobie tamten. Nie. To trzeba było przemyśleć, bo miałam określony budżet. Bo to nie jest tylko inwestycja pieniędzy, ale też inwestycja czasu!

Basia: Tak i warto go mądrze, bo to też kwestia mądrej inwestycji w siebie.

Ania: Do kursu online u Ciebie trzeba zakasać rękawy, bo to nie ma tak, że dzisiaj sobie odłożę coś, bo potem ciężko nadrobić zaległości, żeby kurs zamknąć w tych trzech tygodniach. Naprawdę trzeba wszystko, co jest założone na dany dzień, na dany tydzień wykonać, bo później nie będzie czasu, jak ktoś pracuje, ma dzieci, czy nawet jak nie pracuje, czy nie ma dzieci i jest domowy chaos, to jest ciężko. Jak ktoś chce się czegoś nauczyć, to te kursy są najwłaściwsze, ale trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że trzeba zakasać rękawy. Już po pierwszym tygodniu mój mąż patrzy na zdjęcia i mówi “Co tu się zadziało? Co się stało?”

Basia: To dobrze to zaraz przejdziemy do tego jak wygląda kurs i co Ci się w nim podobało, ale wróćmy jeszcze na chwilkę wcześniej. Czyli trafiłaś gdzieś tam na mnie i to też nie na zasadzie takiej, że wybrałaś pierwszą osobę, na którą trafiłaś, tylko jako osoba świadomie podejmującą decyzje, musiałaś przekonać się, że ktoś Ci będzie umieć przekazać tę wiedzę i te podcasty były taką kropeczką nad i, że to będę ja.

Ania: Tak, bo to jest tak, że jak np. ktoś dopiero zaczyna swoją drogę, to też jest inaczej. Ja już miałam ten manualny tryb opanowany, już trochę robiłam zdjęć – to nie jest tak, że ja sobie dopiero kupiłam telefon/aparat i ja dopiero zaczynam – nie. Ja już trochę umiem i czy taki kurs online dla początkujących jest dla mnie właściwy?

Basia: Czy to nie będzie strata czasu, pieniędzy?

Ania: Tak, czy ja nie będę się uczyła tego, co już umiem.

Basia: No i co Aniu, okazało się, że uczyłaś się tego co już umiesz?

Ania: Okazało się, że to jest kawał dobrej roboty. Kawał pracy, którą trzeba wykonać. To nie tak, że nam Basia opowiada, że tak trzeba ułożyć włosy. Tutaj są bardzo konkretne tematy, wszystko poukładane. Jak się pierwszego tygodnia nie zamknie to bez sensu otwierać następne. Dzień po dniu wszystko przemyślane, wszystko jest tak zrobione, żeby na każdym etapie fotograficznym mógł pójść dalej. Dla mnie np te ćwiczenia, ja już fotografowałam cały czas na manualnych ustawieniach, ale ćwiczenia z balansami bieli itd. to dało mi dużo – bo ja takich ćwiczeń nigdy nie robiłam, i po tym pierwszym tygodniu było takie bardziej świadome podejście do technicznej strony fotografii, do mojego aparatu. Takie jeszcze raz przyjrzenie się temu co ten aparat jeszcze ma.

Basia: Czyli taki rachunek sumienia. Jeżeli jest się fotografem i się uważa, że ten manual mamy opanowany, bo – dla osób które pierwszy raz słyszą o kursie – rozmawiamy teraz o kursie online ‘Fotografia dziecięca z odrobiną magii’ bo Ania jest jedną z absolwentek i ambasadorką kursu – jest taką perłą w składzie. Rozmawiamy właśnie o tym kursie, kurs składa się z 3 tygodniowego intensywnego procesu szkoleniowego i pierwszy tydzień, tak jak Ania mówi, jest poświęcony podstawą. I Aniu dla Ciebie ten pierwszy tydzień jak mówisz, jest takim rachunkiem sumienia. Czy ten manual został przećwiczony i czy wszystko jest w nim jasne?

Ania: Tak jak najbardziej. Mój mąż jest takim moim kibicem i on też mówi, że ty to wszystko znasz, a ja z taką wielką ochotą robiłam te wszystkie ćwiczenia, bo ja niby to znam, ale tak naprawdę to nigdy tego nie przećwiczyłam. To było gdzieś tam przeczytane, ale nigdy tego nie zrobiłam w praktyce. A ćwiczenia są fajne i ważne i pomagają w takiej codziennej fotografii.

Basia: Aniu Ty z innej perspektywy wkroczyłaś do kursu, tak jak mówisz: nie jako taki totalny amator, ale już miałaś swoje osiągnięcia z motylami, których Ci serdecznie gratuluje. Z tej Twoje perspektywy – co Ty najbardziej cenisz sobie w tym kursie, co najbardziej z tego kursu wyciągnęłaś? Jaka była Ania fotografująca przed tym kursem, a jaka już po kursie?

Ania: To już w trakcie kursu! Zapisujemy się na kurs, dostajemy pierwsze zadanie, co chciałaś, zrób harmonogram. Ja sobie coś tam zrobiłam, a Basia mówi “nie nie nie, wróć do tyłu Ania, zastanów się, pomyśl i napisz dokładnie godziny, daty, kiedy Ty masz czas, żeby te ćwiczenia robić’. I ja to potem wszystkim mówiłam – to był taki moment, gdzie naprawdę usiadłam, zapisałam i to się stało realne. Dlaczego mi nie wychodziły te sesje z dziećmi? Bo ja nie miałam planu. Zawsze się przygotowywałam, szłam w plener, znałam go, brałam dzieci, zrobiliśmy parę zdjęć, ale to jednak nie było tego, co w motylach, że ja się sama zachwycałam tamtymi zdjęciami. Tutaj mi czegoś brakowało. I dopiero w trakcie tego kursu, po tych wszystkich ćwiczeniach, każdy etap, każde zdjęcie, które robiliśmy w ramach ćwiczeń, bardziej mi się podobało, byłam coraz bardziej zadowolona. I to wynikało z tego, że ja się pierwszy raz w życiu nauczyłam struktur w fotografii. Struktur, które Ty dajesz – nie wiem, czy tak robią wszyscy fotografowie. To, czego Ty nas uczysz, to jest taka baza, z której można naprawdę dużo wspaniałych rzeczy wynieść. To jest patrzenie się na plener – widzisz go już wszędzie. Dziewczyny też mówiły, że to jest niesamowite, jak nauczyły się szukać plenerów, dobór kolorów, strojów, korespondencja z klientem – to jest w ogóle u Ciebie na najwyższym poziomie! Rodzice moich małych klientów też byli zdziwieni, bo jak nauczyłam się tego od Ciebie, to od razu zaczęłam wprowadzać, ja tutaj fotografuje na bieżąco i zaczęło się to wszystko ludziom podobać. Ja się też poczułam taka bardziej profesjonalna i bardziej przygotowana, bardziej pewna na sesjach co dawało coraz lepsze zdjęcia.

Basia: Super! Czyli klienci też to docenili! Czyli super jest właśnie to, że Ania Ty to od razu wdrażałaś i mogłaś testować czy to, co mówię działa, czy nie działa. Klienci to oceniają  i to jest najlepszy feedback!

Ania: Tak i to, co jeszcze jest bardzo ważne i chyba wszystkie kursantki to podkreślają: po pierwsze podchodzisz do każdej z nas bardzo indywidualnie. U Ciebie nie ma, że ‘oj mogłaś się tego lepiej nauczyć’, nie. Ja czasami słuchając tych spotkań LIVE, myślałam sobie, przecież to było! Ale dziewczyny pytały o rzeczy, które mówiłaś, wyjaśniałaś, one jeszcze raz pytały, a Ty siedziałaś z nami po 2 godziny czasem wieczorem, a ty siedziałaś i spokojnie od nowa tłumaczyłaś wszystko krok po kroku, mimo że to wszystko już było w tych wideo. Z tej strony to jest bardzo fajne, że do każdej kursantki podchodzisz bardzo indywidualnie.

Basia: Czyli według Ciebie nie ma takiej dysproporcji między tym, że kurs zaczynają równocześnie osoby, które już działają sobie fotograficznie i są też osoby, które jeszcze w ogóle nic nie robiły. Czyli według Ciebie każda z tych osób wyciągnie tak samo dużo z tego kursu?

Ania: Tak. Tyle wyciągnie się z tego kursu, na ile jest się w niego zaangażowanym. Jeżeli ktoś sobie myśli na samym początku “ja jestem super fotografem i tego nie potrzebuje” to niech się od razu wypisze, ale jak ktoś czuje, że potrzebuje jakiegoś kopa, że potrzebuje progresu, że wszyscy mówią, że jego zdjęcia są super, a on sam nie czuje tak tego, to jak najbardziej ten kurs jest dla wszystkich takich ludzi, którzy chcą osiągnąć coś więcej, niż to, co robią do tej pory. Bo u Ciebie Basia nie ma samej teorii, tylko ty dając i sprawdzając te zadania, upewniasz się, że każda z nas zrozumiała tę teorię.

Basia: To jest najlepszy sposób, żebym ja wiedziała, że wy zrozumiałyście.

Ania: Tak i nawet jak się komuś przez chwilę nie chce, to Ty pilnujesz, żeby się chciało.

Basia: Na tyle, na ile mogę!

Ania: Naprawdę tak to wygląda i to jest bardzo fajne. I jeszcze coś chciałam powiedzieć o tym kursie, bo dla mnie to jest szalenie ważne, bo uczestnicząc na grupach fejsbukowych, czasami ma się wrażenie, że tu chodzi tylko o rywalizację: kto zrobi lepiej, kto zrobi fajniej, kto ma więcej lajków itd. Wchodząc do grupy Basi na kursie online, to wszystko się zostawia z boku, tego nie ma! Tam jest tylko nauka i czas tylko na edukacje, na rozwój osobisty i czas na to, żeby pomyśleć o tym, że trzeba się samemu rozwijać, a nie na to, żeby pomyśleć o tym czy moje zdjęcie się podoba tylu i tylu osobom, czy moje zdjęcie ktoś krytykuje itd. Stajesz się wolny od tego.

Basia: Nie ma na to czasu, bo ja jestem taka wymagająca! Nie masz czasu oglądać zdjęć innych, bo masz swoje do zrobienia. Ale to jest ważna sprawa, bo ja też sobie ogromnie cenię, że ten kurs jest w grupie, bo tak jak mówisz – czuć, że dziewczyny się wspierają. Jak jedna ma gorszy dzień, to druga napisze, że dasz radę i myślę, że troszkę przez to, że ten kurs jest taki intensywny, nie ma czasu, żeby oceniać innych, bo musisz się maksymalnie skupić na sobie. Ja zawsze uważam, że jak ktoś ma za dużo czasu, to szuka się naokoło, a jak ma się skupić na sobie, ja ma konkretne zadania do zrobienia, to po prostu je realizuje i na całą resztę nie ma po prostu czasu. Ciesze się Aniu, że o tym mówisz. Teraz jesteś już troszkę po kursie, już prawie pół roku. Czyli teraz jesteś już taka pewniejsza. Czy Twoja inwestycja czasu i inwestycja finansowa w kurs możesz powiedzieć, że była inwestycją udaną, czy otrzymałaś już z tego jakiś zwrot, czy to się przełożyło na to, że masz klientów, zadowolonych klientów, jak to wygląda?

Ania: Inwestycja w kurs się zwróciła, zanim się kurs skończył! Dla mnie to było takie jak ten motyl się rodził, i najpierw ma takie zwinięte skrzydełka, u mnie one były takie przez tydzień czasu zwinięte, bo ja byłam taką ‘jejku, jejku czy ja podołam?” Zapisałam się na ten kurs, ale czy coś z tego będzie? A w drugim, trzecim tygodniu zamieniłam się w motyla, który po prostu pofrunął na Twój dalszy kurs, ale też pofrunął w dalszy rozwój. Ty nie uczysz tylko fotografii, bycia fotografem. Ty dajesz motywacje i bycie takim bardziej – jak to nazwać – dajesz takie poczucie pewności siebie, bo to jest ważne. Ale w tym kursie to, że my nauczymy się tych struktur, to, że wiemy co po kolei mamy robić na sesji, ja się do niej przygotować to wiemy (przynajmniej ja), czuje się lepiej przygotowana na swoją sesję i czuje, że jestem pewna siebie i pewna tego, że wszystko wyjdzie tak, jak ja chce. Nauczyłaś nas nie tego, że to nie wychodzi, że nie udaje się, tylko my to robimy. I to jest właśnie fajne. Ten kurs jest naprawdę dla każdego. Byłam na Twoich warsztatach teraz w sierpniu i dla mnie to była wisienka na torcie, coś niesamowitego. Ale kurs to 3 tygodnie takiej intensywnej nauki, co trzeba, żeby pojechać na warsztaty – przynajmniej dla mnie tak było.

Basia: Czyli to jest taki pierwszy krok, od którego powinno się zacząć?

Ania: Tak i to nie ważne czy jest się fotografem, który dopiero zaczyna, czy fotografem, który już coś osiągnął, ale pogubił się troszeczkę. I to jest też ważne, że u Ciebie na kursie poznałam Agę. Z Agą mamy kontakt, piszemy do siebie codziennie, dzwonimy, rozmawiamy o fotografii, mamy zamiar się spotkać – to też jest taka fajna społeczność, gdzie się poznaje ludzi, którzy mają podobne zainteresowania. Jednak jak ktoś chce wejść w Twój kurs online, to podoba mu się Twoje łagodne podejście do ludzi, tu nie ma takiego krzyczenia czy takiego agresywnego zachowania. To, co jeszcze chciałam Ci powiedzieć, że dla mnie było ważne, że to nie jest taki kurs, który mówi tak “musicie sobie kupić taki i taki sprzęt, bo jestem fotografem, który sponsorowany jest przez coś tam”. I to jest fajne, bo jest szereg kursów, które są sponsorowane i ja nie mówię, że one są złe, ale są sponsorowane i potem się wraca z takich warsztatów czy z takiego kursu i nie ma się tych sprzętów, bo są często bardzo drogie i co później?

Basia: To jest bardzo cenna uwaga Aniu! Nawet bym o tym nie pomyślała, z racji tego, że jak wiesz, a jeżeli ktoś słucha tego podcastu i nie wie – ja wychodzę z założenia, że nie sprzęt robi zdjęcia tylko fotograf przy użyciu sprzętu i właśnie też sporo pytań przy zapisach na kurs dostawałam od dziewczyn “a jaki ja muszę mieć sprzęt, a co mi jest potrzebne, jakie muszę mieć obiektywy?” i moja odpowiedź zawsze była taka sama: “zaczynasz kurs z tym co chcesz”. A jak dostawałam takie zapytanie “ale ja mogę coś kupić, proszę mi powiedzieć co?”, to zawsze odpowiadałam: “poczekaj, nie kupuj, Ty sama będziesz wiedzieć, czego będziesz potrzebować i wtedy sama zrobić odpowiedzialny zakup sprzętu”. I też odniosę się Aniu do tego, że poznałaś Agę, że się będziesz z nią spotykać i macie kontakt – to też jest fajne potwierdzenie na to, że w fotografii można się wspierać, a nie tylko konkurować ze sobą. Ja powtarzam zawsze, że w fotografii nie ma konkurencji, bo każdy fotograf powinien znaleźć swojego klienta, a każdy klient swojego fotografa. Cieszę się, że jesteście takim namacalnym dowodem na to, bo jesteście z tych samych okolic.

Ania: Tak, ja mieszkam w Niemczech, Aga mieszka 400 km ode mnie, ja pod holenderską granicą, Aga pod francuską, ale to nie jest jakaś straszna przeszkoda, bo w Niemczech to się szybko pokonuje.

Basia: Macie tam dobre drogi także to nie jest żaden problem! Dobrze Aniu, ja bardzo ogromnie Ci dziękuje za te wszystkie ciepłe słowa i ogromnie cieszę się z Twojego rozwoju, bo ten rozwój też jest bardzo widoczny, co jest dla mnie największym komplementem i nagrodą za tą pracę, którą w ten kurs włożyłam. Czyli Aniu, były motyle, cel osiągnięty, to teraz jaki jest cel w fotografii dziecięcej?

Ania: Oj ten cel już nie jest taki prosty jak z motylami! Chociaż jak założenie było celu z motylami, to wydawał mi się nieosiągalny, a tutaj teraz w tej fotografii dziecięcej no dużo jest do zrobienia. Mam projekty w głowie, mam pomysły. Uwielbiam fotośrodę, bo tam mogę te swoje pomysły wywalić na zewnątrz. Teraz jest wyzwanie – też już mam pomysł od pół roku w głowie. A teraz się zmaterializuje i myślę, że z czasem będę robić sesje dziecięce takie z pomysłem, że to nie będą takie zwykłe sesje “chodź usiądź, kilka fotek dla babci” tylko to będą takie sesje opowiadające historie. Chciałabym jeszcze zaznaczyć, że dla mnie pójście na Twój kurs i Twoje warsztaty to absolutnie nie jest taka droga, że ja będę robić zdjęcia jak Basia. Ja dzięki Tobie nauczyłam się bardzo wiele i dostałam takie drogowskazy, podstawy do tego, żeby pójść własną drogą i to jest szalenie ważne! Ty potrafisz nam przekazać tę wiedzę, nie narzucając swojego stylu.

Basia: To zupełnie nie o to chodzi

Ania: No tak, ale niestety często jak widzę ludzi po warsztatach, jesteśmy w stanie powiedzieć u kogo na warsztatach byli. A to nie o to chodzi, żeby było 600 Basiolandii po Twoich warsztatach czy kursach online, tylko żeby każdy umiał pójść swoją drogą, mieć ten swój oryginalny styl, bo naśladować kogoś naprawdę nie jest trudno.

Basia: Zdecydowanie! Bardzo mądre słowa Aniu i cieszę się, że jesteś tak świadoma wszystkiego, bo to jest bardzo odpowiedzialne podejście. I cieszę się, że uważasz, że to gdzieś tam ode mnie zaczerpnęłaś, że potrafię się tym dzielić – to jest mega ważne. Tak jak mówisz, łatwo jest próbować być czyjąś kopią, ale wtedy zawsze jesteś kopią. A to żeby stać się sobą i robić swoje zdjęcia to jest dopiero sztuka! Jeśli tak na to patrzysz i to jest Twoje podejście, to jestem przekonana o Twoim sukcesie, trzymam bardzo mocno za Ciebie kciuki! Dziękuję Ci serdecznie za ogrom ciepłych słów, za nasze dzisiejsze spotkanie i powiedz Aniu, gdzie można znaleźć Cię w sieci, gdzie można umówić się do Ciebie na sesje, bo być może będzie tego słuchał jakiś Twój potencjalny klient, wiec zapraszaj i mów gdzie możemy Anie znaleźć?

Ania: Anie można znaleźć na IG: Anna Duleba Fotografia, na FB: Marcelina Blog Anna Duleba i na mojej stronie internetowej: marcelia.jimdo.com

Basia: No i powiedz, w jakim rejonie Ty działasz, bo to też jest ważne?

Ania: Ja mieszkam teraz w Niemczech w miejscowości Pfinztal i w tej okolicy działam. Jestem 2-3 razy w roku w Polsce i tam również w okolicach Dolnego Śląska, Niemcza malutka miejscowość pod Wrocławiem. Tam można mnie znaleźć. Fotografuję w niezwykłym ogrodzie, który prowadzi moja mama.

Basia: O cudownie! Ale o wszystkich tych Twoich wyjazdach, właśnie kiedy pojawiasz się w Polsce – informujesz na tych swoich mediach społecznościowych więc trzeba Cię po prostu obserwować Ania, żeby nie przeoczyć Twojej wizyty w Polsce! Ja chętnie bym się wybrała do ogrodu, ja ogrody uwielbiam! Być może kiedyś nasze drogi się zejdą i zgramy te nasze niemieckie i norweskie podróże w jednym polskim ogrodzie i wyniknie z tego coś fajnego. Dobrze Aniu, ja jeszcze raz Ci dziękuje i ściskam Cię bardzo mocno i życzę Ci przeogromnych sukcesów i realizacji planów!

Ania: Dziękuje Ci ślicznie Basiu, z Twoimi kursami to już jest pestka, kwestia czasu.

Mam nadzieje, że ta nowa seria przypadnie Ci do gustu!

Chciałabym, żeby te niezwykłe historie moich kursantek pokazały Ci, że nie ważne, na jakim jesteś teraz poziomie, nie ważne, w jakim jesteś teraz miejscu na swojej fotograficznej drodze – zawsze możesz zainwestować w siebie i pójść o krok dalej, rozwinąć się i sięgnąć po swoje marzenia. Bo pamiętaj, że marzenia się same nie spełniają, marzenia się spełnia i tylko do Ciebie zależy czy podejmiesz taką decyzję w swoim życiu i zaczniesz te marzenia spełniać.

Dziękuję Ci bardzo i ściskam Cię bardzo serdecznie, pamiętaj o tym, żeby odwiedzić Anię i żeby zostawić jej tam serduszko wsparcia, a ja zapraszam Cię na kolejny odcinek już za tydzień. 

 

KONIECZNIE ODWIEDŹ ANIĘ I ZOSTAW JEJ SERDUSZKO.

FB. MARCELINA FOTOGRAFIA

IG. ANNA DULEBA FOTOGRAFIA

WWW. marcelia.jimdo.com

 

 

JEŚLI CHCESZ MNIE ODWIEDZIĆ TO ZAPRASZAM CIĘ DO MOICH MIEJSC W SIECI

 

✔  FACEBOOK: BASIOLANDIA.FB

✔  INSTAGRAM: BASIOLANDIA.IG

✔  STRONA WWW: BASIOLANDIA.STRONA

✔  YOUTUBE: BASIOLANDIA.YOUTUBE

ZAPRASZAM CIĘ DO MOJEJ GRUPY NA FB: BASIOLANDIA.GRUPAFB.  Będziemy tam rozmawiać o tematach poruszanych w podcastach i nie tylko.

 

GDZIE MOŻESZ SŁUCHAĆ MOJEGO PODCASTU

🎤 na moim kanale YouTube :BASIOLANDIA.YOUTUBE

🎤 katalog w iTunes: BASIOLANDIA.ITUNES

🎤 spotify: BASIOLANDIA.SPOTIFY

🎤 wyszukanie frazy „WIECEJ NIŻ FOTOGRAFIA” w Twojej aplikacji do podcastów na smartfonie

 

Ściskam i życzę cudownego tygodnia 😊

Basiolandia 😊